wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 10

Pochylili się w swoja stronę, ale tą chwile przerwał krzyk bohaterki filmu. Szybko unieśli głowy i wrócili do oglądania, po chwili Blaise pochylił się nad uchem Hermiony i szepnął
- Ciesz się, że Draco tego nie widział bo Zack miałby przesrane – uśmiechnął się dziwnie zmieszany
- Przecież nic się nie stało – powiedziała lekko dziewczyna – nie rób z tego afery. – dodała wracając do oglądania filmu. Po skończonym seansie przyjaciele wyszli z kina i ruszyli w stronę metra, tym razem obyło się bez nieprzyjemnych sytuacji.  Po przejechaniu kilku przecznic opuścili metro i ruszyli w stronę Dziurawego Kotła skąd weszli na ulicę Pokątną.
-Może pójdziemy jeszcze na lody do Floriana? – zapytał Teodor
- Taaaaaak! – krzyknąła ucieszona Arianna – Uwielbiam lody. – dodała z rozmarzoną miną – Chcę miętowo – czekoladowe z kawałkami fistaszków!
- A ja sorbet truskawkowo – dyniowy! – dołączyła się panna Snape piszcząc przy tym jak mała dziewczynka.
- Czekoladowe z kawałkami fasolek wszystkich smaków – zapowiedział czarnoskóry
- Wyobraź sobie lody czekoladowe z kawałkiem fasolki o smaku brudnych gaci albo zgniłego karalucha. Hahahahaha, Blaise ale masz smaki – nabijał się z chłopaka syn Czarnego Pana. Kiedy reszta nastolatków śmiała się z Zabiniego. – Straciatella forever!
- Pistacjowe z rodzynkami – wymruczała Pansy  – mniami!
- Pomarańczowe oblane sokiem z grejpfruta – rozmarzyła się męska część Malfoyów
- Sorbet z czereśni z kawałkami wiśni – dodała brunetka
- A może najpierw wymienimy pieniądze? – zapytał młody Nott – Chyba, że płacicie z własnych kieszeni?- dodał i wybuchnął śmiechem widząc zawiedzione miny kolegów i koleżanek.
- Kierunek bank Gringotta! – huknął Dracze, ruszając w tamtą stronę, po przejściu kilkunastu kroków wrócił się – Hermiona… daj pieniążki… - powiedział ze smutną minką – ja chce już loooodaaa. – krzyknął na co odwróciła się młoda czarownica.
-  O czym Ty myślisz w tym wieku chłopcze – powiedziała oburzona .
- Jak to o czym? – spytał zdziwiony – O lodach pomarańczowych  w soku grejpfrutowym w lodziarni pana Floriana. – dodał– A PANI o czym myśli? – zapytał z typowo malfoyowskim uśmieszkiem poruszając brwiami i  akcentują słowo „ pani” ponieważ dziewczyna jest może o dwa-trzy lata starsza.
- Ja? – spytała zażenowana czarownica – nie… o niczym – odpowiedziała i ruszyła szybko w swoją stronę.
- Nie wstydź się tak – rzucił i wybucha śmiechem – To co idziemy do banku? – zwrócił się w kierunku trzęsących się ze śmiechu dzieci śmierciożerców.
- Oczywiście chłopcze, – odpowiedziała mu Ari udając ton tamtej kobiety – a potem pójdziemy na lody. – dodała na co wszyscy ryknęli jeszcze większym śmiechem.
- Oczywiście pomarańczowe – dopowiedziała Roxy
- Nie myślcie, że chodzi o te inne, napalona młodzieży – stwierdziła Miona wyniosłym tonem niczym profesorowie.
- Jesteście na to za młodzi drodzy chłopcy – wtrąciła panna Parkinson i śmiejąc się razem z dziewczynami ruszyła w stronę banku, zostawiając prawie tarzających się po ziemi Ślizgonów i Zacka na pastwę dziwnie patrzącego  się na nich mężczyzny w fartuchu magomedyka. Po jakiś 20 minutach dziewczyny wróciły na miejsce w którym zostawiły towarzyszy, na szczęście już przestali się śmiać i razem  z nimi poszły do lodziarni. Udało im się dotrzeć w ostatniej chwili ponieważ Florian powoli zamykał, co uświadomiło im, że jest już dość późno mimo wszystko zamówili ulubione lody, przy dziwnych spojrzeniach sprzedawcy, ale któż by się nie zdziwił widząc Hermione Granger przyjaciółkę Harrego Pottera w towarzystwie czwórki Ślizgonów i ich przyjaciół. Po zapłaceniu wyszli z lodziarni aby spokojnie zjeść lody i ponabijać się z pana Fortescue.
- Patrzył się jakby ducha zobaczył – powiedziała córka Nietoperza – ciekawe jak się będą patrzeć jak się dowiedzą, że Hermiona jest  Malfoyem. – zaczęła chichotać
- Tak samo jak się dowiedzą, że Ty jesteś córką cioci Nietoperza! – odgryzła się Malfoyówna pokazując jej język – Przebierzmy się kiedyś w Hogwarcie za Batmana!
- Za kogo? – pyta nie rozumiejący Teodor
- To taka fikcyjna postać, walcząca z przestępcami na ulicach fikcyjnego miasta Gotham!
- Ale po co mamy się za niego przebierać? – dziwi się Blaise
- Bo jego kostium wygląda jak strój nietoperza! – chichocze nastolatka – Zrobimy to w hołdzie dla cioci! Klub Nietoperza!
- To jest dobre! Włączymy w to cały Slytherin – ekscytował się Draco – musimy tylko ułożyć jakąś piosenkę…
- Ale to nie dziś… - rzekł Nott – trzeba do domu wracać. – jak powiedział tak zrobili, wstali i teleportowali się do Malfoy Manor, Weszli do dworu i ruszyli do salonu, w którym siedzieli ich rodzice.
- O której to się wraca? – spytał udając zdenerwowanie Tom – Wiecie w ogóle która jest godzina?
- Eee… no nie mieliśmy za bardzo jak sprawdzić… - rzuciła zażenowana brunetka
-22 – odpowiedział Lucjusz – już się baliśmy, że zakon was porwał.
- Serio? – spytał Draco
- Weźcie nie żartujcie – dodał Zack, na co dorośli wybuchnęli śmiechem
- No to jak się bawiliście? – zapytała po chwili Aleksandra
- Fajnie! – odpowiedział jej syn – było tak zabawnie.
- Jedliśmy pizze – ekscytował się młody Riddle
- I piliśmy Coca – coś tam… - dodała uradowana panna Snape na co jej ojciec (niezauważalnie jak na postrach Gryfonów przystało) uśmiechnął się
- Oglądaliśmy film „ The Boy” – rzuciła Arianna śmiejąc się przy tym głośno
-A wtedy Zack prawie całował się z Hermioną – Blaise uśmiechął się złośliwie mówiąc to
- CO?! – krzyknął zdenerwowany Draco przy zdziwionych spojrzeniach reszty osób będących w pokoju.
- Nie prawda! – powiedzieli jednocześnie dziewczyna i chłopak
- Nie … wcale – powiedział Zabini z przesadzonym sarkazmem, w czasie kiedy Draco ruszył w stronę syna Voldemorta  mrucząc pod nosem:
- Ja Ci dam, moją małą siostrzyczkę całować, Ty mały…
- Draconie, zachowuj się! – warknął w jego stronę Lucjusz
- Ale ojcze… on chciał pocałować Hermione!
- Widziałeś to? – pyta starszy Malfoy
- No nie, ale… - nie dokończył bo przerwał mu Zack
- Stary, nic nie zaszło – powiedział i wtedy wszyscy oprócz nich i Hermiony zaczęli się śmiać
- To wcale nie jest zabawne! – powiedziała obrażonym tonem dwójka nastolatków na co już nawet Malfoyowie się zaśmiali .
- Ależ oczywiście synku – odezwała się się Katrina
- No właś… Ej.. nie synkuj mi tu teraz! – powiedział czym wywołał salwę śmiechu
-Ale jesteś spięty Zackusiu – powiedziała słodkim głosem Hermiona
- A wcale, że nie! – rzucił i uniósł głowę
- No już, już Riddle, nie fochaj się- kontynuowała  Arianna , na co chłopak od razu przybrał na twarz seksowny uśmiech zapominając iż Bellatrix też jest w pokoju i patrzy na wszystko z podniesionymi brwiami.
- Na mnie to nie działa – powiedziała pewnie dziewczyna
- Masz coś do mojej córki Zack? – spytała w tym samym czasie jej matka na co młody czarodziej od razu się wyprostował.
- Oczywiście ciociu – odpowiedział chłopak – jest moją przyjaciółką, bardzo ją lubię. – dodał delikatnie spięty.
- Powinniście iść spać – stwierdził Rudolf ratując chłopaka z opresji – już późno.
- Masz rację – potwierdziła Gabriella – my też już chcemy iść spać…
- Zmęczona już jestem… - stwierdziła Pansy – Dobranoc – wyszła z pokoju, a za nią Blaise, ciągnąc za sobą Roxy, Hermionę i Zacka chcącego uciec przed panią Lestrange.
- Dobranoc  - powiedzieli jeszcze wychodząc.
- A wy nie idziecie? – zapytał czarnoskóry John.
- Ja chce się jeszcze napić – odpowiedział Draco, wołając skrzata Kulfona – przynieś mi szklankę wody – skrzat szybko teleportował się i przyniósł Malfoyowi  wodę, w między czasie Arianna powiedziała, że chce cie wybrać za pare dni na jakies zakupy,  wraz z Pansy, Hermioną i Roxanną  bo potrzebuję nowych ubrań.
- To porozmawiaj z dziewczynami kiedy pójdziecie – odpowiedziała jej matka – a teraz chodźcie spać.
- Dobranoc – powiedzieli i wszyscy ruszyli w stronę swoich pokoi. Draco przechodząc obok apartamentu Zabiniego usłyszał dochodzący z niego dziewczęcy śmiech. Otworzył drzwi i zobaczył czarnoskórego łaskoczącego na łożku…

Rozdział 9

Ośmioro nastolatków pojawiło się na ulicy Pokątnej, dosłownie pod bankiem Gringotta.

Hermiona weszła do niego, a za nią reszta młodzieży.

­ Dzień dobry – rzekła podchodząc do okienka, w którym był mało przyjazny goblin.

­ Witam. W czym mogę pomóc? – zadał pytanie nie podnosząc wzroku z jakiś papierów.

­ Chciałabym wymienić galeony na funty.

­ Dobrze, o jakiej kwocie mówimy?

­ 160 galeonów

­ Już, już – powiedział goblin – to będzie 800 funtów, zgadza się? – zapytał podając

dziewczynie sakiewkę.

­ Tak, zgadza się – rzuciła odchodząc od okienka – dziękuje. – wyszłai z budynku a za nią

jej nowi przyjaciele.

­ To gdzie najpierw idziemy? – spytał Zack.

­ Idziemy na film! – krzyknął Draco.

­ Nieeee, najpierw jeść! – zaprotestował Teodor.

­ Może jednak najpierw Aqua Park? – powiedziała roześmiana Hermiona.

­ No niech będzie... – odpowiedział jej Blaise – choć jednak wolałbym najpierw zjeść.

­ Jaaaaaa teeeż – powiedział przeciągając litery Teo.

­ Trudno – rzekła Arii – jesteście mniejszością – i wybuchnęła cichym śmiechem.

­ A Ty jesteś wredna! – odpowiedział Draco

­ A to już nie mój problem tylko Twój! – odpowiadając mu wystawiła język.

­ Kłócicie się niczym stare dobre małżeństwo – dogryzła im Pansy – Ale chodźmy już bo

nam czasu braknie. – skończywszy to mówić dziewczyna ruszyła w stronę Dziurawego

Kotła, a reszta za nią. Kiedy w końcu weszli do mugolskiej części Londynu – prowadź

–powiedziała w stronę Hermiony.

­ Najpierw pojedziemy tramwajem! – spojrzała się na resztę grupy.

­ Że czym? – spytała Roxanna

­ Takim jeżdżącym pojazdem, który przewozi ludzi z miejsca na miejsce. – odpowiedziała

jej Hermiona.

­ Okej! – krzyknął Zack – Ja chce spróbować – wydarł się tak że każdy kto przechodził

obok popatrzył się na niego jak na wariata. I tak zaczęli iść w kierunku metra,

rozmawiając i co jakiś czas wybuchając śmiechem. Kiedy doszli do metra odezwała się

Hermiona:

­ Ja idę kupić bilety, poczekajcie tu. – kiedy poszła Draco wraz z innymi zaczął rozglądać

się po stacji. Do momentu aż podeszło do nich kilku mugolskich chłopaczków, mniej

więcej w ich wieku ubranych w dresy i kolorowe koszulki.

­ Witam –odezwał się jeden z nich – pierwszy raz tu?

­ Cześć – odpowiedziała mu Pansy – tak, pierwszy.

­ Fajnie tu, nie uważasz piękna? – zapytał inny kierując słowa w stronę Arianny.

­ Ejjjjj... Nie zapędzaj się kolego! – powiedział z udawanym spokojem Zack.

­ Bo co mu zrobisz, chłopczyku? –zapytał najstarszy z nich.

­ On? Nic. Ja? Dużo. – odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Draco, że ktoś podrywa

jego kuzynkę.

­ Oh, tak? – zapytał inny popychając Dracona, ten nie wiele myśląc strzelił go prawym

sierpowym w twarz.

­ Ej... Panowie – wtrącił się Blaise – spokojnie, nie trzeba się od razu bić.

­ Ta... murzynek Bambo ma racje stary

­ Jak mnie nazwałeś? – spytał wściekły Blaise

­ Co? – zapytał z udawaną smutną minką ­Murzynek ma problemy ze słuchem?

­ Nie, po prostu chciałem dać Ci szanse na zmianę decyzji. – tej wymianie zdań

przyglądało się coraz więcej ludzi. Wreszcie przyszła Hermiona z biletami.

­ Mogę się dowiedzieć co się tu dzieje?

­ Ja Ci powiem skarbie – powiedział jeden z dresów – ten oto murzynek kłóci się z

Krystianem, bo ten tu – wskazał palcem na Zack’a – się wtrącił się do rozmowy mojego

kolegi i tej ślicznej laski. – pokazując Arianne.

­ Oh... I w ten sposób zaczęli się szarpać?

­ No mniej więcej

­ I jak sądzę... Zaczął Twój kolega?

­ No i co z tego?

­ To z tego, że się im nie dziwie, że wam oddali. A teraz proszę zostawcie moich

przyjaciół w spokoju albo naprawdę się zdenerwuje – powiedziała głosem który nawet

bazyliszka by przestraszył.

­ Myślisz, że nas przestraszysz? Co możecie nam zrobić?

­ Więcej niż myślisz... – po raz pierwszy podczas tej rozmowy odezwała się Arii jej głos

był mroczny i głęboki, widać było, że przestraszyła tych chłopaczków – jeśli chcecie to

możecie się przekonać.

­ Dobra, już idziemy. Spokojnie... Bez stresu...

­ Mam nadzieje – powiedziała Roxanna równie mrocznie co koleżanki.

­ Jezu... Dziewczyny przerażacie mnie – rzucił Teodor

­ Nie bądź mięczakiem Teodor’ku – powiedziała z wrednym uśmiechem Arianna

puszczając mu perskie oczko – Ciebie nie skrzywdzimy.

­ Dobra ludzie – odezwała się Pansy – ruszamy. – i poszła w kierunku jeżdżącej metalowej

puszki (jak to w myślach nazwała). A reszta chcąc czy nie chcąc ruszyła za nią. Doszli do

niego i weszli do środka, Hermiona zaczęła kasować bilety, kiedy Zack krzyczy:

­ Ja też chcę! – i wyrwał jej ostatnie dwa bilety – co mam zrobić?

­ Wsadź je do tej maszynki – powiedziała wskazując kasownik. W tym czasie reszta ich

przyjaciół usiadła na wolnych miejscach. Dojechali na przystanek niedaleko basenu,

wyszli z tramwaju w dobrych humorach i ruszyli w kierunku Aqua Parku. Weszli do środka

każdy ze swoją torbą z ręcznikiem, strojem kąpielowym i innymi potrzebnymi rzeczami.

Za biurkiem w recepcji siedziała miło wyglądająca dziewczyna.

­ W czym mogę pomóc – zapytała, gdy Hermiona podeszła do biurka.

­ Poproszę 8 biletów.

­ Ulgowych czy normalnych?

­ Normalnych.

­ Proszę – mówi podając bilet – to będzie 326 funtów. – i dostając pieniądze powiedziała –

Życzę miłej zabawy.

­ Dziękujemy. – odrzekła Hermiona i ruszyła w kierunku szatni, a reszta przyjaciół za nią.

Weszła do szatni i przebrała się w strój kąpielowy, kiedy wyszła stali już tam Blaise i

Teodor.

­ Reszta się jeszcze się nie przebrała? – spytała

­ No chyba nie, skoro tylko my tu stoimy – odpowiedział jej Blaise z szerokim uśmiechem.

W momencie gdy to powiedział wyszła Pansy, a po niej Zack. – Ale jak widzisz powoli

wychodzą. – rzucił patrząc na drzwi z których wychodziła Arianna. A od tyłu zaszli ich

Roxy i Draco.

­ Idziemy?

­ Jasne, ruszać tyłki – powiedział Draco i pobiegł w stronę basenu a za nim Zack, Teo,

Roxy i Pansy. – Kto ostatni kocha Aragusa! – po tych słowach biegli też Blaise, Hermiona

i Arii. Wpadli do basenu niczym stado Hipogryfów, przywołując zdziwione spojrzenia

mugoli. Śmiali się, chlapali, zjeżdżali na zjeżdżalniach, nurkowali i pływali. Mając świetne

humory wyszli z wody ponieważ kończył się ich czas, a musieli się przebrać. Ruszyli w

stronę szafek gdzie zostawili swoje rzeczy, wpisali kody i otworzyli szafki. Wyciągneli

swoje rzeczy i poszli do szatni gdzie szybko się przebierali i wysuszyli włosy zaklęciami.

Pierwszy wyszedł Blaise, stał i czekając na resztę przyjaciół, otworzyły się drzwi, a z

pomieszczenia wyszła Hermiona ubrana w ciemne jeansowe spodenki oraz kolorową

koszulkę na ramiączkach. Chłopak za to miał na sobie czarne spodenki do kolan i

granatową koszulkę z czaszką.

­ Szybko się przebrałaś – powiedział do dziewczyny i uśmiecha się szeroko – nawet

chłopakom idzie wolniej.

­ Nie bądź taki pewny – odpowiedział mu Zack wychodzący ze swojej przebieralni ubrany

w koszulkę ze śmiesznym wzorkiem i spodenki.

­ Ale taka prawda, przecież wyszła szybciej – stwierdził czarnoskóry. W tym momencie

wyszli Teodor i Draco, obaj ubrani w spodenki i śmieszne koszulki. Zaraz po nich wyszła

Roxanna w czarnym podkoszulku z napisem „Diabeł mnie do tego zmusił” i czerwonych

spodenkach z wyższym stanem. Na jej widok Teo uśmiechnął się szeroko i pochwalił jej

koszulkę na co dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. I już miała coś powiedzieć gdy

wyszły Arianna i Pansy w zwiewnych sukienkach, Lestrange w grafitowej, a Parkinson w

bordowej.

­ To co ruszamy? – zapytał wszystkich Draco.

­ Jasne – odpowiedział mu Zabini – trzeba coś zjeść!

­ O tak – zgodzili się z nim chłopaki – musimy nadrobić zrzucone kalorie!­ dodał Zack na

co dziewczyny zachichotały cicho pod nosem – I z czego się śmiejecie – spytał je

oburzony – przecież taka prawda. Nie chce wyglądać jak nie dożywiony syn Voldemorta!

Co by powiedzieli ludzie! – z każdym słowem dziewczęta śmiały się głośniej niż wcześniej,

na końcu dołączyła do nich reszta towarzystwa – Merlinie! – powiedział patrząc w niebo –

widzisz i nie Avadujesz! – dodał kręcąc głową – Wy tu sobie stójcie, a ja idę udawać że

was nie znam. – odszedł w kierunku wyjścia. Chwilę po nim wyszła reszta bandy.

­ Gdzie chcecie iść coś zjeść? – zapytała panna Malfoy – jakaś pizzeria? McDonald, KFC,

Burger King?

­ Jakaś pizz­coś tam... – rzuciła za wszystkich Pansy, po tych słowach powoli ruszyli w

stronę centrum miasta do pizzerii, niedaleko kina.

­ Musimy znaleźć jakiś stolik – stwierdził Blaise i rozejrzał się dookoła za wolnym 8­

osobowym stolikiem.

­ O! Tam jest wolny! – powiedziała Roxanna i poszła w stronę stolika na środku sali. Usiedli

wygodnie, biorąc kartę z menu i szukając odpowiadającej im propozycji. Pansy czytała na

głos nazwy i skład pizzy, ale żadna nie pasowała wszystkim. Po chwili rozmowy przyszedł

kelner i zapytał czy już zdecydowali. Odpowiedział mu Zack:

­ Jeszcze nie. – i dodał – nie możemy wybrać.

­ Oczywiście. Jeśli mógłbym coś polecić, to stawiałbym na pozycję 17 lub 27 gdzie można

utworzyć własną kompozycję smaków.

­ Stwórzmy własną pizze! – krzyknął uradowany Blaise ciesząc się niczym pięcioletnie

dziecko.

­ Możemy prosić kartkę i coś do pisania? – zapytała Hermiona z uśmiechem, a reszta

dziewczyn popatrzyła na Blaise kręcąc z politowaniem głową.

­ Oczywiście – odpowiedział od razu dwudziestolatek, wyrywając kartkę z notesu i

podając jej długopis – proszę wołać jak skończycie. – dodał z uśmiechem, odchodząc.

Zaraz po jego odejściu przyjaciele, szybko ułożyli swoją własną pizze, dodając tam

przeróżne smakołyki takie jak: ananas, kurczak, czerwona fasolka, kurczak, salami,

pomidor, kurczak, oliwki, kurczak czy kurczak.

­ Nie za dużo tego kurczaka? – zapytała roześmiana Arianna.

­ Nieeeee... – zawył Teodor – Mięso muuuusi byyyyyć! – skończył swoją wypowiedź w

akompaniamencie śmiechu dziewczyn, przytakiwań chłopców i dziwnych spojrzeń ludzi

siedzących niedaleko.

­ Okej, okej – powiedziała ugodowo Roxy – tylko nie wyj tak.

­ Trzeba zawołać kelnera – dodała Pansy i powoli wstała lecz uprzedził ją Draco.

­ Ja pójdę. – powiedział i poszedł w kierunku lady, po chwili przyszedł, a z nim ten sam

młody kelner.

­ Mógłbym prosić zamówienie? – zapytał się Hermiony, która trzymała kartkę w ręce.

Brunetka podała mu ją, chłopak zerknął i uśmiechnął się – Coś do picia do tego?

­ Poprosimy Coca­Cole.

­ Oczywiście. 8 butelek coca­coli i pizza.

­ Jak długo musimy czekać? – spytał rzeczowo czarnoskóry.

­ Ok. 40 minut.

­ Dziękujemy. – po tych słowach pracownik odszedł, podchodząc do lady przekazał

zamówienie. A młodzież zagłębiała się w rozmowie na różne tematy, Hermiona, Blaise,

Pansy, Draco i Teodor opowiadali reszcie o Hogwarcie, jakie są stosunki między ludźmi,

jacy są nauczyciele oraz wspominali swoje liczne kłótnie.

­ Pamiętacie jak Weasley w drugiej klasie, rzucił na siebie zaklęcie Slugulus Eructo?

­ Taaak! Tego nie da się zapomnieć.

­ Ale jak to na siebie?

­ No bo miał złamaną różdżkę i tak wyszło, że rzucił na siebie, a miał zamiar na Smoka.

­ Serio?! Hahahahahahahaha – zaśmiał się Zack – masakraaaa...

­ Musiało być zabawnie – mówi Arii – Hermiona, co jest? – zapytała widząc jej niemrawą

minę.

­ Nie, nic... – odpowiedziała zapytana nastolatka.

­ Ej... Przepraszam... – poweidział Blaise, który jako pierwszy zrozumiał o co chodzi. – Nie

chciałem...

­ Ale co...? – spytał Draco i dopiero po chwili zrozumiał o co chodzi. – Też przepraszam.

­ O co chodzi? – zapytali się przyszli uczniowie Hogwartu.

­ Wtedy pierwszy raz nazwałem Hermione szlamą. – odpowiedział im Draco, a reszta

przygląda mu się ze zdziwieniem. – No co?

­ Nie poznałeś własnej siostry? – zapytał Riddle.

­ Jak widać nie poznał. – odpowiedziała Hermiona – Ale kończmy temat. – ucięła dyskusję

– Tak na marginesie to wiecie, że na drugim roku Potter i Weasley zmienili się w Crabb’a i

Goyl’a?

­ Serio? – zapytał zdziwiony Nott – Kiedy? – zaraz po zadaniu tego pytania przyszedł

kelner z pizzą.

­ Oto państwa pizza – powiedział kładąc ją na stole – i coca­cole. Życzę smacznego. – i

powoli odszedł.

­ Wtedy jak wypytywali Draco o Dziedzica Slytherina. – odpowiedziała zabierając się za

pierwszy kawałek pizzy, a z nią reszta ferajny – mmm... Dobra, co nie?

­ Nom, pyszna – odpowiedziała Roxy i resztę posiłku spędzili w ciszy. Skończywszy zaczęli

myśleć na jaki film się udać, po krótkiej dyskusji jednomyślnie stwierdzili:

­ Horror.

­ No, to jak już wiemy mniej więcej na co, to płacimy i wychodzimy – powiedziała

podchodząc do kelnera prosząc o rachunek. Hermiona wyjęła pieniądze i włożyła je do

skrzyneczki z rachunkiem. Ubrali się i wyszli. Kierowali się w stroną kina, które było

niedaleko. Stanęli w kolejce po bilety na horror pt. „The Boy”. Zapłacili 160 funtów,

znaleźli sale i usiedli na wyznaczonych miejscach. Najpierw usiada Roxy obok niej Teo,

potem Arii i Pansy, następnie Draco, Blaise, Hermiona i Zack. Oglądali, w pewnym

strasznym momencie przerażona Hermiona złapała syna Czarnego Pana za rękę, która

leżała na oparciu, zerknęli na siebie i po chwili patrząc sobie w oczy ich twarze były coraz

bliżej...

Rozdział 8

Gdy Hermiona się obudziła poczuła na sobie coś ciężkiego, otworzyła oczy i krzyknęła:

-DRACOOOO GRUBASIE ZEJDŹ NE MNIEEEE!­ przestraszony chłopak zerwał się z niej tak

szybko, że aż się przewrócił i walnął głową w drugą część wanny i głośno jęknął, co wywołało

śmiech połączony z bólem głowy u jego siostry.

-I z czego się śmiejesz? – warknął zły i zaczął masować głowę

-Z ciebie głupolu.

-Więc przestaaań... Będę miał teraz guza, a to wcale nie śmieszne... – powiedział z obrażoną

miną. Nagle doleciały do nich jęki z innych pokoi. Wyszli z wanny, a potem z łazienki i patrzyli na

resztę. Teodor nie mógł wyciągnąć tyłka z pod sofy, Zack był bez koszulki, a Arianna leżała na

podłodze jego koszulką przykryta. Pansy i Roxanna siedziały już na oparciach sofy, Blaise

wyszedł właśnie z garderoby Hermiony i powiedział:

-Ale mnie łeb boliii... Macie coś na kaca? – wszyscy na niego spojrzeli i jak jeden mąż ryknęli

śmiechem budząc przy tym Arii. – Co? O co wam chodzi?

-Stary... hahahahahaha... co ty masz.. hahahahaha na... hahahaha sobie...?

-Hahahahahahahahaha – zwijał się ze śmiechu Draco i dopiero teraz Blaise zauważył, że jest w

krótkiej sukience w różnego koloru kwiatki.

-O k***a...

-Hahahahahahahahahahahahahahahaha – usłyszeli śmiech z wejścia – impreza musiała być

-niezła – powiedział Severus

-Sev przesuń się też chcemy zobaczyć – powiedział Rudolf wpychając go do środka

-Nie mów na mnie Sev Rudolfku – zrobił swoją groźną minę Snape

-Już się booje – zaśmiał się ironicznie mąż Belli i przeszedł dalej żeby reszta dorosłych mogła

wejść. Rozglądając się po pomieszczeniu nowo przybyli zaczęli się śmiać.

-Blaise... Sy... Córeczko mogłeś nam powiedzieć, że chcesz być dziewczynką – nabijał się z

syna John

-John to nie jest śmieszne. – powiedziała jego żona – Przecież teraz nasze nazwisko nie będzie

miało ciągu...

-Teodorze... Zaklinowałeś się? – zapytał jego ojciec z głupią miną

-Eeee... tak tylko troszkę... – odpowiedział chłopak

-Hahahahahahahahahahahahahahahahaha – zaczęła się śmiać Bella – no to nieźle

zabalowaliście

-Ciszej troooocheee – jęknął Zack – proszeee

-Mamy coś dla was – powiedział Lucjusz z głupim uśmieszkiem – dostaniecie jak przyjdziecie na

obiad, który jest za – spojrzał na zegarek – 30 minut, ogarnijcie się i przyjdźcie – wyciągnął

różdżkę i pomógł Teodorowi – Ale Ty Blaise możesz tak zostać. – I dorośli wyszli z pokoju

Hermiony z cichym śmiechem.

-Dobra... Musimy się zbierać... – powiedziała Pansy po 5 minutach siedzenia w ciszy.

-Masz racje – poparł ją Draco – chodźcie – i ruszył do drzwi

-Blaise... – zaczęła Hermiona – możesz zatrzymać tą sukienkę – skończyła doprowadzając

wszystkich do chichotu.

-Ehe – odpowiedział Blaise i wyszedł

-Chyba się wkurzył...

-Oj tam przejdzie mu. – powiedział Draco – Idziemy się ogarnąć... Chodźcie – wszyscy powoli

wstali i wyszli­ Hermiona poszła do garderoby i wybrała taki zestaw: jasne jeansy rurki, czarną

koszulkę na ramiączkach, luźną krótką przezroczystą koszulkę i do tego czarne wysokie trampki.

Weszła do toalety i wzięła szybki prysznic, umyła włosy, które potem szybko wysuszyła zaklęciem

i związała w kucyka. Wyszła z pokoju, zeszła po schodach i zapukała do drzwi pokoju brata.

-Proszę – usłyszała po chwili, więc weszła.

-Gotowy? – zapytała zaraz po otwarciu drzwi

-Już zaraz tylko włosy uczesze – odpowiedział Draco wystawiając głowę zza drzwi od łazienki.

-Okej, to poczekam – powiedziała siadając na kanapie

-Dobra – odpowiedział wchodząc z powrotem do łazienki i czesząc szybko włosy – możemy już

iść – wyszedł z toalety ubrany w bordowe jeansy i czarną koszulkę. Wyszli z pokoju a na

korytarzu spotkali Blaise.

-Reszta już poszła? – spytał

-Nie wiemy – odpowiedziała mu Hermiona

-Sprawdzamy czy idziemy?

-Chyba sami dojdą do jadalni, co nie?

-No raczej tak... Więc idziemy – i ruszyli do jadalni, wchodząc do niej popatrzyli czy są wszyscy.

– Gdzie jest Zack i Pansy?

-Za wami – odpowiedziała Draconowi Pansy i omijając go zajęła swoje miejsce przy stole razem

z resztą.

-No skoro już wszyscy są to macie ten eliksir na kaca – machnął różdżką Severus i przed

każdym z nich pojawiła się buteleczka eliksiru – tylko jej nie wyrzucajcie jest samo napełniająca –

dodał

-Dzięki – powiedzieli wszyscy razem i szybko opróżnili buteleczki

-Skoro już jest okej to jedzmy ­ powiedział pan domu i na stole pojawiły się różne potrawy. Po

skończeniu posiłku znów odezwał się Lucjusz – Powinniście wybrać się na pokątną, zaraz po tym

jak przyjdą wasze listy ze szkoły.

-A właśnie tato bo ja jestem z Gryffindorze... – powiedziała cicho Hermiona

-Owszem, ale zaraz po zmianie Twojego nazwiska, jeśli będziesz chciała je zmienić to

przejdziesz nową ceremonie przydziału razem z Roxanną, Arianną i Zackiem.

-Zmienię nazwisko... – rzekła nastolatka z uśmiechem – ciekawa jestem jak zareaguje zakon –

zachichotała

-Na pewno nie będzie zadowolony, bo wiązał z Tobą bardzo duże nadzieje, ale cóż życie jest

pełne niespodzianek – odpowiedział Severus – a najlepsze są te na naszą korzyść

-O tak, zgadzam się – dodał Tom z uśmiechem

-Wiecie.. chciałabym iść do mugolskiego Londynu – powiedziała Hermiona – na zakupy, basen i

do kina.

-Do czego – zapytała Bella

-Kino to takie miejsce gdzie można oglądać filmy – odpowiedziała jej

-Co to filmy?

-Filmy to takie utwory, które można oglądać i słyszeć co mówią tam aktorzy którzy w nich grają.

-No dobrze... – powiedziała Bella

-Możesz iść... Ale powinnaś zabrać ze sobą innych. – stwierdził Lucjusz – Nie powinnaś chodzić

sama.

-Dobrze – odpowiedziała – chcecie iść?

-Ja tak – powiedzieli Zack, Roxy i Arii.

-Sądzę że może być fajnie... – stwierdził Blaise

-A wy? – spytała Hermiona, Pansy i Dracona

-Ja mogę iść – odpowiedział Draco

-No... Jak wszyscy to wszyscy – dopowiedziała z uśmiechem Pansy

-To dziś możemy iść na basen i do kina, co wy na to?

-Dla mnie ok. – powiedzieli wszyscy

-Hmm... Już jest 15... to widzimy się za 30 minut na 3 piętrze bo musimy jeszcze iść do Gringotta

wymienić pieniądze.

-Ile wam będzie potrzebne? – zapytał Lucjusz

-Tak z 20 galeonów – rzuciła Hermiona – na głowę.

-To damy wam to w jednej sakiewce – stwierdził Tom – ile to będzie tych mugolskich monet?

-100 funtów na osobę – odpowiedziała mu Hermiona – myślałam też żeby skoczyć na coś do

jedzenia.

-Dobry pomysł – przytaknął Rudolf

-No to się zbieramy. – powiedział Blaise i ruszył w kierunku wyjścia razem z resztą

-Spotkamy się o 15:30 przy drzwiach dobrze? – zapytała Hermiona dorosłych

-Ok. – odpowiedział jej ojciec

-Wchodząc po schodach Hermiona powiedziała im żeby wzięli ze sobą kąpielówki, ręczniki i jeśli

chcą to świeże ubrania bo nie będą tu wracać przed kinem tylko wyślą swoje rzeczy. O

wyznaczonej godzinie wszyscy stali się na korytarzu i zeszli razem po schodach na parter gdzie

przed drzwiami czekali już ich rodzice.

-Uważajcie na siebie –poprosiła Wiktoria – macie różdżki?

-Tak mamo – odpowiedziała jej córka

-To dobrze – stwierdził Antony i podał Hermionie sakiewkę z pieniędzmi. – Te mugolskie też

będziesz tu trzymać?

-Nie – odpowiedziała rozbawiana nastolatka –w torebce mam mugolski portfel

-Ok, ruszajcie już – powiedział Arkadiusz – miłej zabawy.

-Dzięki – odpowiedzieli – powinniśmy być przed 23 – dodała Hermiona

-Dobrze – rzuciła Narcyza

-Teleportujemy się pod Gringotta. – powiedziała Arianna i zniknęła, a za nią reszta nastolatków.

Rozdział 7

 W innej części domu:

- Ciekawe czy dzieciaki skończyły oprowadzać Hermionę. – powiedziała Bella

- Pewnie tak… A znając ich to teraz odbywa się tam impreza – stwierdził Tom

- Oj… To szybko się ona pewnie nie skończy – powiedziała Katrinna – ja idę spać.

- No… Jutro trzeba będzie obudzić naszą młodzież – zaśmiał się Antony – będą mieli kaca? Jak sadzicie?

- Znając waszych chłopców to… – odpowiedziała mu Wiktoria – TAK!

- Oj no nie przesadzaj… Nasze dziewczynki też święte nie są – zaśmiała się Bella

- Hahahahaha – wybuchnęła śmiechem Narcyza – Nie sądzę, że ktokolwiek z nas był święty w ich wieku

- A czy teraz jesteśmy? – zapytał Rudolf

- Nie – odpowiedziała Violetta – wszyscy się nas boją bo jesteśmy śmierciożercami – wybuchnęła śmiechem

- Właśnie, jesteśmy źli, okropni, przerażający – powiedział Severus – ale tylko ja to odczuwam 24 na 24 w Hogwarcie – wyszczerzył zęby

- Hahaha – zaśmiał się Rudolf – mamy Ci czego zazdrościć, uczyć bandę przerażonych dzieciaków z Poterem na czele

- Dobra, dobra, kapuje – powiedział Sev – macie zapasy eliksiru na kaca?

- Tak, a czemu pytasz? – odpowiedział Lucjusz

- Bo z tego co słyszę, to ta impreza lekkim bólem głowy się nie skończy – powiedział mu nauczyciel

- Niby gdzie to… – zaczął Arkadiusz, przerywając gdy usłyszał dźwięki piosenki „Paradise city” zespołu Guns N’ Roses – …słyszysz…

- Taaa… Już słyszymy… – powiedziała jego (Arkadiusza) żona – idziemy spać?

- Tak, tylko załóżcie Silencio na komnaty – rzucił Lucjusz ruszając do swojego apartamenty – Dobranoc

- Dobranoc – odpowiedzieli wszyscy i ruszyli za nim

W tym samym czasie w pokoju Hermiony dziewczyny biły się poduszkami do piosenki, a chłopaki siedzieli i gadali. Nagle Draco dostał poduszką od Hermiony i tak rozpoczęła się wojna pomiędzy rodzeństwem. Nie wiele myśląc, dziewczyny zaczepy pomagać Draco, a chłopaki jako dżentelmeni przybyli na pomoc Hermionie, po długiej i wyczerpującej walce w końcu skończyli i usiedli na kanapie popijając Redd’sy.

- My wygraliśmy – powiedział Blaise wpychając się między Hermione, a Zacka

- Nie bo my – stwierdziła Arianna i usiadła na fotelu

- My! – rzucił Teodor i wyszczerzy się do Roxanny – Oj, nie smuć się Roxy. Następnym razem wygracie – mrugnął do niej

- Teoooo, nieee flirtuuuuuj – śpiewała Hermiona

- Nie flirtuje! – odpowiedział Teodor obrażonym tonem

- Taaaa… Jasne… – rzuciła mu z ironią Arii

- Ejjjj, nie kłóćcie się. – powiedział Blaise – No,a teraz pijemyyyyyy… – otworzył kolejną butelkę, tym razem wódki. 

Trzy i pół butelki później.

- Dziewczynki… Włączcie jakąś muzyczkę, potańczymy sobie – powiedział Zack

- Okej… – odpowiedziała Hermiona, która jak na razie wypiła najmniej – Co włączyć?

- Może Luxtorpede – rzucił Teo, Hermiona spojrzała na niego zdziwiona – no co?

- Nie sądziłam, że znasz mugolskie zespoły, a do tego jeszcze polskie – odpowiedziała zdziwiona

- Mamy w Polsce znajomych, przyjadą w sierpniu to ich poznasz – powiedziała jej Pansy

- Wow… Mugole? – spytała

- Nie. Czarodzieje – powiedział Blaise – jak moglibyśmy się zadawać z mugolami? Bez obrazy Mionka…

- Spoko, spoko – rzuciła ze sztucznym uśmiechem – wiem o co chodzi.

- Dobra – powiedział Zack porywając Hermione – tańczymyyyy… – Draco z zaczął tańczyć z Roxy, a Arianna z Pansy. A ku zdziwieniu dziewczyn Blais zaczął kręcić Teo jak dziewczyną.

- Czy oni tak zawsze? –zapytała Hermiona

- Zazwyczaj, tak. A jak ich spijemy to jeszcze śpiewać zaczną. – zaśmiał się Zack

- Hahahahaha… To ile jeszcze mniej więcej muszą wypić?

- A jakieś dwie –trzy butelki…

- To kończymy tańczyć i otwieramy – powiedziała szczerząc się

- Hahahahha… Nie wiem, czy chcesz tego słuchać – odpowiedział jej Zack

- Może i masz racje… – rzuciła Miona – Ale gdyby ich tak nagrać…

- I ty z Gryffindoru jesteś?

- Jeszcze tak – odpowiedziała i wybuchnęła śmiechem widząc jego minę

- Jeszcze? – spytał – Zamierzasz zmienić dom?

- Nie, to tiara przydziału mi go zmieni jak zmienię nazwisko – powiedziała Hermiona, a gdy piosenka się skończyła krzyknęła – Pijemy dalej?

- Taaaak – wrzasnął Blaise i jak ogłupiały pobiegł do stolika po następną butelkę, ale mu coś nie wyszło bo wyłożył się na puszystym dywanie Hermiony – Nosz k…a

- Nie klnij Blaise – wrzasnęła Roxy i wybuchnęła śmiechem widząc jego morderczy wzrok – i nie baw się w mojego tatę i Pottera, chyba że chcesz… Załatwimy ci takie okrąglutkie okularki, co nie? – zapytała

- O tak. I będzie w nich po Hogwarcie chodził – rzucił nie powstrzymując śmiechu Draco

- I nie tylko. Już na pokątną w nich pójdzie! – śmiał się z przyjaciele Teo

- Oj dajcie spokój – powiedział Hermiona – przecież Potter to nie tylko okulary, zawsze ma na sobie koszulkę w logiem Gryfonów… Blaisowi też trzeba załatwić

- I Ty przeciwko mnie? – zapytał oburzony Blaise – Popamiętacie mnie jeszcze

- Jasne, jasne. Już się boooje – zadrwiła Arianna mocując się z butelką

- Oh, daj to bo widzę, że nie otworzysz – powiedział Zack

- Dzięki – pijąc kolejne butelki, chłopaki wymyślili konkurs kto więcej wypije. Pierwsza odpadła Roxy, potem Pansy i Hermiona, najdłużej z dziewczyn trzymała się Arianna ale odpadła przy 5 butelce, ku zdziwieniu wszystkich zaraz po niej przestał pić Zack, a po nim Draco, ostatnie 2 butelki wypili mocno pijani Teo i Blaise. Gdy już nie było nic oprócz jedzenia na stołach Blaise ledwo trzymał się na nogach, a Teo chodził po pokoju i udawał psa. Hermiona wyjęła z torebki kamerę i zaczęła ich nagrywać, mając przy tym niezły ubaw, a szczególnie gdy zaczęli śpiewać „ o nie, nie moje kochanie…”. Ale wszystko co śmieszne kiedyś się kończy, Teo usnął na podłodze z tyłkiem pod sofą, a Blaise poszedł o jej garderoby i już nie przyszedł z powrotem. Po przegadanej godzinie, Draco wyszedł po to żeby wrócić z butelkami Ognistej Whisky. Pili i rozmawiali o najróżniejszych sprawach. Pierwsza zasnęła Pansy, a po niej Roxy. Arianna i Hermiona piły jeszcze troche z chłopakami, ale chyba były już mega pijane bo Hermiona poszła spać do wanny drąc się na Draco, który jej tłumaczył że to nie jest jej łózko, a Arianna ułożyła się wygodnie na fotelu i nie było by to nic dziwnego gdyby nie siedział na nim Zack a z jego koszulki Arii nie zrobiła sobie kołderki. Ale on nie miał siły już się sprzeciwiać zasnął chwile po niej nie zauważając nawet że ma ją na kolanach. A Draco… No cóż nie udało mu się wynieść Hermiony z wanny… A co gorsze sam do niej wpadł i zasnął. Ale oni są do tego przyzwyczajeni, no może oprócz Hermiony… Jeszcze jedno pytanie huczało w głowie ich wszystkich przed zaśnięciem. Czy mają eliksir na kaca? 

Rozdział 6

Rozmawiając wesoło szli w kierunku jadalni. Gdy już tam doszli, zauważyli, że jest już nakryte do

stołu, siadając na swoich miejscach kobiety zaczęły rozmowę o najnowszej kolekcji ubrań

najlepszego projektanta, a panowie o zbliżającym się meczu Harpii ze Żmijami.

­ Sadzicie, że Żmije sobie poradzą? – zapytał Draco

­ Nie wiem, nie wiem... – powiedział Tom – ostatnio nie szło im najlepiej.

­ No tak, ale może tym razem pójdzie im lepiej. – stwierdził Zack – Tato, a bilety już kupiliście?

­Właśnie! Nie możemy tego przegapić. Musimy jechać – rzucił Teodor – to najważniejszy mecz

sezonu!

­Kupiliśmy, kupiliśmy. Nie myślicie chyba, że przegapimy ten mecz? – spytał Lucjusz

­ Już zaczynaliśmy – wyszczerzył się Blaise

Dziewczyny w tym czasie rozmawiały o pokazie mody, który ma się odbyć w przyszłym tygodniu.

­ Czy wy widziałyście te sukienki? – zapytała Arianna – Są boskie. Musimy jechać na ten pokaz!

­ No spokojnie Arii. Pojedziemy, na pewno! – opowiedziała Narcyza – Nie możemy tego

przegapić.

­ Właśnie, mamy już nawet wejściówki – rzuciła Bellatrix – wczoraj przyszły.

­ To świetnie! Już nie mogę się doczekać – stwierdziła Pansy z uśmiechem – Hermiona pewnie

nigdy nie była na takim pokazie.

­ Ja? Ja tez jadę? – zapytała zdziwiona – przecież wczoraj mnie tu jeszcze nie było...

­ Ale wiedzieliśmy, że będziesz. – powiedziała Gabriella – Więc to chyba logiczne, że nie

zostawimy Cię tu samej

­ Właśnie, bo chłopaki idą wtedy na mecz. – dorzuciła Roxanna

­Miałabym cały dom dla siebie – wyszczerzyła się Hermiona – kusząca propozycja

­ Miałabyś, ale nie będziesz bo jedziesz z nami – krzyknął Draco z drugiego końca stołu – nie

zostawię siostry samej. Jeszcze byś uciekła.

­ Mogę zostać z nią – wyszczerzył zęby Zack – nie będzie sama.

­ Tym bardziej jej nie zostawię! – zdenerwował się – Nie z Tobą, Ty zboczeńcu!

­ DRACO! – krzyknęła Narcyza – Uważaj na słowa!

­ A do tego Hermiona jedzie z nami! – stwierdziła pani Riddle

­ A dlaczego nie z nami? – zapytał Blaise

­ Żebyś się głupio pytał. – odrzekła sarkastycznie jego matka

­ Ale ja chce spędzić trochę czasu z chrześnicą – zaprotestował Tom

­Ja też! – stwierdziła Bella – A kobiety maja pierwszeństwo.

­ Wiesz Tom... Ona ma rację – rzucił Sev – a do tego wydaje mi się iż Hermiona by się z nami

tam nudziła. Prawda?

­ Ta... Zaraz... Jesteś moim chrzestnym? – spytała zdziwiona Hermiona Toma

­ Tak. – odpowiedział – Nie mówiliśmy Ci?

­ Nie... Chyba nie

­ To przepraszamy, nasza wina

­ Nie szkodzi – powiedziała Hermiona – a jeśli chcemy spędzić razem czas możemy to zrobić

kiedy indziej. Na przykład jutro możemy urządzić sobie grilla, co wy na to?

­ A co to jest grill? – spytał Teodor

­ Właśnie, też chce wiedzieć – powiedziała Pansy

­ Nie wiecie co to grill? – zapytała nie dowierzając Hermiona – Nie mówcie mi, że czarodzieje nie

urządzają grilla?

­ No... Nie wiemy... – odpowiedział Antony – Nigdy nie słyszeliśmy o tym grillu

­ Grill to takie urządzenie do pieczenia kiełbasek.

­ I że niby my na tym grillu będziemy się piec jak kiełbaski? – zapytał Teodor

­ Hahahaha... Nie, my będziemy siedzieć, latać na miotłach, rozmawiać i piec kiełbaski na grillu –

odpowiedziała roześmiana Hermiona

­Aaaaaaaaaaaa... Chyba że tak – powiedział Teodor – w sumie to dobrze. Nie chce zostać

zjedzony

­ Teo... – rzucił śmiertelnie poważnie Blaise – nie sądzę żeby ktoś z tu obecnych chciał Cię

zjeść... Co innego w Hogwarcie – poruszył sugestywnie brwiami i wybuchnął śmiechem razem ze

wszystkimi

­ Taaaaak... Śmiej się, śmiej póki możesz. Jeszcze trochę i nie będzie Ci tak do śmiechu, w

końcu to nie ja jestem cały pogryziony na klacie – odpowiedział mu zgryźliwie Teodor

­ COOOOO?!?!?! – krzyknęła Alexandra – Blaisie Zabini co Ty sobie wyobrażasz?!

­ W tej chwili? – spytał Blaise – Te kiełbaski, o których mówiła Hermiona.

­ Alexandro... Uspokój się – powiedział Rudolf – chłopak musi się kiedyś wyszaleć, a teraz jest na

to najlepszy czas.

­ Też tak sądzę – przytaknął Lucjusz – i nie bój się. Draco wcale nie jest gorszy od Blaisa

­ Tak samo Zack – dorzuciła Katrina

­ Teodor też nie jest lepszy – stwierdził Blaise – tylko udaje takiego świętego

­ O tym tez wszyscy wiemy – zaczęli się śmiać dorośli – mamy tylko nadzieje, że nasze

dziewczynki są grzeczne – dopowiedział Severus

­Dziewczynki zawsze są grzeczne ciociu – odpowiedziała Hermiona – nie musisz się tak o nas

martwić.

­ Czy Ty nie przestaniesz tak na mnie mówić? – zapytał zirytowany Sev

­ Może kiedyś przestane – wyszczerzyła się – a teraz mógłby mi ktoś pokazać ten domek? –

spytała

­ Jejku... Faktycznie się zagadaliśmy – powiedziała Narcyza – dzieciaki idźcie oprowadzić

Hermione.

­ Dobrze – powiedzieli – chodź zaczniemy od parteru – zaczęła Arii

­ Okej

I tak zaczęło się zwiedzanie letniej posiadłości państw Malfoy. Na parterze była kuchnia, do której

można było wejść niedużymi drzwiami z ładnego drewna, potem jadalnia, ta mniejsza i

przytulniejsza w której dziś jedli oraz ta większa i dostojniejsza połączoną z salą balową. Była tam

też niewielka łazienka „pewnie dla gości, którzy przyjeżdżają na bale”­ pomyślała Hermiona. Na

pierwszym piętrze był salon, i pokoje dla gości.

­ Ile jest pięter? – zapytała Hermiona

­ Trzy – odpowiedział Draco – i poddasze na którym jest nasz pokój.

­ Chodźmy na drugie piętro – powiedział Teodor i ruszył po schodach – tu są apartamenty

rodziców oraz gabinet i biblioteka. Bo wiesz nasi ojcowie mają firmy i wszystkie są ze sobą

połączone, dlatego maja jeden gabinet, żeby mogli się łatwiej konsultować.

­ A dlaczego mówicie apartamenty a nie sypialnie czy pokoje? – zapytała Hermiona

­ Bo to nie jest jeden pokój tylko kilka połączonych – wytłumaczyła Roxy – wyglądają mniej

więcej tak: salon z którego masz dwie pary drzwi, jedne do czytelni, a drugie do sypialni. W

czytelni masz biblioteczkę, kanapę i stoliczek. Z sypialni masz jeszcze dwie pary drzwi do łazienki

i garderoby.

­ Jezu... Ile tego jest – stwierdziła Hermiona

­ Po tygodniu zapamiętasz – pocieszyła ją Pansy

­ Mam nadzieje – odpowiedziała Hermiona – zgaduje że na trzecim piętrze są wasze pokoje?

­ Tak – potwierdził Blaise i obejmując ja ramieniem –pierwszy po prawej jest mój, obok jest pokój

Twojego braciszka, potem Teodora i na końcu Zacka. A z lewej pierwszy jest Arianny, następny

Pansy, potem Roxanny i na końcu schody do Twojego królestwa.

­ Czyli najbliżej mam Zacka i Roxy? – zapytała Hermiona – Draco się nie buntował?

­ Jak się dowiedział, że będziesz mieć pokój na poddaszu od razu chciał się z nim zamienić, ale

rodzice w końcu przemówili mu do rozsądku.

­ Hahahaha... On jest kochany – roześmiała się Hermiona –a teraz chodźmy do mnie

­ Okej – rzucił Blaise – Hej, ekipa! Idziemy do Hermiony

Wchodząc po schodach oglądali różne kolorowe obrazy. U szczytu schodów były piękne drzwi w

kolorze białym a na środku wisiała tabliczka „Hermiona N. Malfoy”. Otworzyła drzwi i weszła do

pięknego salonu w białym kolorze, z czarnymi dodatkami i elektrycznym kominkiem

przytwierdzonym do sciany tuż pod telewizorem (powiedzmy, że czarodziejom spodobały się

niektóre urządzenia wymyślone przez mugoli). Dalej weszła czarnymi drzwiami do nie dużego

przytulnego pomieszczenia z masą książek, stoliczkiem i kanapą „ To jest czytelnia, więc

następne drzwi prowadzą do sypialni” myśli Hermiona wychodząc z pomieszczenia i kierując się

do następnego nie zwracając uwagi na resztę młodzieży, która już rozgościła się w salonie.

Weszła do sypialni i zaparło jej dech w piersiach, pokój był przestronny, było tam czarne łóżko z

białą pościelą, niebieskimi małymi poduszeczkami i tak jak mówiła Roxy, były tam dwie pary

drzwi. Otworzyła pierwsze i zobaczyła łazienkę. Podłoga, szafki, ściany i wanna była brązowo-
biała, umywalka i toaleta były białe, a na środku stała mała pufa. Wróciła do salonu i usłyszała

pytanie Dracona:

­ I jak się podoba?

­Tu jest cudownie! – powiedziała podekscytowana – Mogę tu zostać na wieki! No co? – spytała

słysząc śmiech chłopaków

­ Nic, ale przewidywaliśmy, że to powiesz. – odpowiedział jej Teodor

­ Pfffff... – prychnęła Hermiona

­ Oj no już, już spokojnie – uspokajał ją Blaise

­ Hermiona no nie fochaj się na nich, bo imprezy nie będzie – powiedziała Roxy

­ Jakiej imprezy? – zapytała

­ No, parapetówki mała! – krzyknął jej Blaise do ucha – Więc moje panie... I nie moi panowie...

ZACZYNAMYYYYY!!! – i nagle pojawiły się na stołach różne przekąski i napoje, tak zaczęła się

impreza jakiej jeszcze świat nie widział... Pierwsza wspólna impreza Srebrnych Węży.

Rozdział 5 cz.2

Okejjjj... Ale proszę Cię nie mów tak. – zaczął się śmiać razem ze wszystkimi Draco

Yeeeeeeey... – krzyknęła dziewczyna rzucając się bratu na szyje

­ No już dzieci uspokójcie się. Mamy wam coś ważnego do powiedzenia. – powiedziała Wiktoria

­ Chodzi o to dlaczego zostawiliście Hermione u mugoli? – zapytał Blaise Narcyzy i Lucjusza

­ Tak – odpowiedział mu mężczyzna – choć to nie była nasza decyzja. Zrobiła to pewna kobieta,

była ona szpiegiem Zakonu Feniksa, ale również złożyła przysięgę wierności, że nigdy nie narazi

nikogo ze Śmierciożerców ani ich rodzin na celowe niebezpieczeństwo. Dlatego nie mogła tak po

prostu zabrać maleńkiej Hermionki do Dumbledora. Była ona naszą przyjaciółką, dlatego gdy

powiedziała, że idzie ze swoim synem na spacer i spytała czy nie chcielibyśmy żeby wzięła

Hermione ze sobą zgodziliśmy się. Nie był to pierwszy raz gdy ją brała, lecz nigdy nie pytała czy

Draco też może iść. Nie widzieliśmy w tym nic dziwnego, on zawsze był bardziej ruchliwy. A dwa

niemowlaki i dziecko to już koszmar, więc brała tylko Hermionkę. Pewnego dnia gdy poszli na

spacer długo nie wracali. Zaczęliśmy się już niepokoić, ale nagle ona się teleportowała razem z

kilkoma innymi członkami Zakonu i powiedziała, że nasze dziecko jest u mugoli, a ona wie że

umrze bo przyprowadziła tu członków zakonu, ale wypełniła swoje zadanie, powiedziała, że jej

syn ma na nazwisko Potter tak jak ona i nie wstydzi się tego, że jej mąż to James Potter. Tom był

wściekły, że nie dość, że byliśmy szpiegowani to jeszcze ukradli jego chrześnicę. Zaczął miotać

Avadami jak ninja gwiazdkami (i wszyscy są roz****ni ałuuuuuuu xd) trafił najpierw Jamesa, a

potem resztę zakonu zostawił tylko ją by na to wszystko patrzyła. A potem powiedział, że to

wszystko jej wina, że to przez nią zginęło tyle ludzi i może się czuć winna, a potem zdjął z niej

przysięgę, żeby żyła z faktem iż przez nią zginą jej maż. Wysłaliśmy wszystkie zwłoki do siedziby

zakonu, a po tygodniu w Proroku czytaliśmy już o tym jak to Czarny Pan został zabity przez

malutkiego Harrego Pottera, po tym jak zabił jego rodziców.

­ Czyli... Lily Potter była śmierciożerczynią szpiegiem dla zakonu? – spytała Arianna

­ Tak, a Ty ją bardzo lubiłaś – odpowiedziała jej matka

­ A... Co się z nią stało? – zapytał Zack – Bo skoro nikt jej nie zabił to powinna żyć.

­ Wydaje nam się, że popełniła samobójstwo, a jak zawsze zwalili wszystko na mnie – powiedział

Tom

­ Matka mojego przyjaciela chciała mnie zabić. – powiedziała Hermiona – Po prostu super

­ Nie przejmuj się – rzuciła Roxanna

­ Ale... Oni mnie wszyscy znienawidzą już za samo nazwisko – rzekła smutna Hermiona

­ Jeśli tak to nie są Twoimi przyjaciółmi. – stwierdziła Pansy

­ A od dziś masz nas – powiedział Zack z uśmiechem

­ Dzięki – odpowiedziała Hermiona – powiem wam... Że dalej nie pojmuje czemu ciocia Severus

został szpiegiem

­ Nie mów na mnie „ciocia”! – warknął Sev – To było tak, że zacząłem udawać, że kochałem Lily

cały czas, a skoro Tom ją zabił to do nienawidzę. I tak to się zaczęło.

­ Rozumiem – odrzekła nastolatka

­ A teraz... Chodźmy coś zjeść bo głodna jestem – powiedziała Gabriella

­ Gabi ma racje. Mi też już burczy w brzuchu – poparła ją Bella

­ No to dzieciaki, zjemy kolacje, a potem oprowadzicie Hermione po domu. My w tym czasie

porozmawiamy. – powiedział Lucjusz

­ Tak jest! – krzyknęli równocześnie Blaise, Teodor, Draco i Zack salutując.

­ Oni są przekomiczni – powiedziały w tym samym momencie dziewczyny i zaczęły się śmiać.

Rozdział 5 cz.1

I w tym momencie usłyszeli trzask teleportacji, a w ogrodzie pojawili się... Ludzie, których

Hermiona nigdy nie widziała, a przynajmniej tak jej się wydawało. Była to piękna blondwłosa

kobieta, a wraz z nią przybyło dwóch mężczyzn, jeden był w jej wieku, a drugi w wieku jej

rodziców.

­ Hermiono, to jest Katrina, a to jej mąż Tom – powiedziała Narcyza

­ Witam państwa, Hermiona Malfoy. Miło mi – przedstawiła się dziewczyna

­ Witaj Hermionko. Katrina Riddle – przywitała się kobieta z lekkim uśmiechem – mi również miło,

możesz mówić do mnie ciociu, jak do wszystkich kobiet tu obecnych

­ I Severusa! – krzyknął Antony

­ Tom Riddle, do mnie możesz mówić wujku jeśli chcesz – przedstawił się mężczyzna zdziwionej

nastolatce – tak, tak, jestem Lordem Voldemortem. – odpowiedział na niezadane pytanie ze

śmiechem

­ A ja jestem Zack – powiedział chłopak uśmiechając się do niej radośnie – pewnie te wredoty nic

Ci o mnie nie powiedziały – wyszczerzył się – ale żeby się poznać mamy dużo czasu nie? –

poruszył sugestywnie brwiami

­ Ty zboczeńcu! – wrzasnął Draco – Wara od mojej siostry!

­ Oj Dracze... Wygłupiam się tylko, nie bądź taki sztywny – nabijał się niego Zack – kija chyba nie

połknąłeś nie?

­ Jeszcze nie. Ale moją siostrzyczkę masz zostawić w spokoju, jasne? Dopiero co ja odzyskałem i

nie chce jej znów stracić – powiedział spokojnie blondyn

­ Okej, chłopie. Nie okradnę Ci jej – wyszczerzył się syn Riddlów

­ No ja myślę – rzucił Malfoy

­ Dracusiu, Ty lepiej nie myśli bo mózg przegrzejesz jak w 6 klasie – zachichotała Hermiona

­ Ejjjjjj... Jesteś wredna! – powiedział oburzony Draco

­ Wcale nie! Martwię się o Ciebie braciszku – uśmiechnęła się – to dlatego to mówię – przytuliła

go – a może jednak jestem wredna? – zaśmiała się

­ Co? O co Ci chodzi? – spytał skołowany nie zauważając trzymanego przez nią zdjęcia jak

Moody zmienia go w fretkę

­ Patrzcie jak go zrobili w 3 klasie – zaczęła się śmiać wymachując zdjęciem – piękną był fretką

­ Osz Ty...! Obrażam się – powiedział odwracając się od śmiejących się jak dzieci dorosłych i

reszty młodzieży

­ Oj braciszku... Nie gniewaj się na mnie – rzuciła przytulając go od tyłu Hermiona – no

proooooooooooszeeeeeee

­ Będę!

­ Nie oblaziaj się... Plosie blaciskuuu – powiedziała dziewczyna udając małe dziecko

­ Okejjjj... Ale proszę Cię nie mów tak – zaczął się śmiać razem ze wszystkimi Draco – Co się

stało mamo?

­ Dzieci... Musimy wam powiedzieć. – powiedziała Narcyza – Ma to duży wgląd na waszą

przeszłość i przyszłość...