wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 6

Rozmawiając wesoło szli w kierunku jadalni. Gdy już tam doszli, zauważyli, że jest już nakryte do

stołu, siadając na swoich miejscach kobiety zaczęły rozmowę o najnowszej kolekcji ubrań

najlepszego projektanta, a panowie o zbliżającym się meczu Harpii ze Żmijami.

­ Sadzicie, że Żmije sobie poradzą? – zapytał Draco

­ Nie wiem, nie wiem... – powiedział Tom – ostatnio nie szło im najlepiej.

­ No tak, ale może tym razem pójdzie im lepiej. – stwierdził Zack – Tato, a bilety już kupiliście?

­Właśnie! Nie możemy tego przegapić. Musimy jechać – rzucił Teodor – to najważniejszy mecz

sezonu!

­Kupiliśmy, kupiliśmy. Nie myślicie chyba, że przegapimy ten mecz? – spytał Lucjusz

­ Już zaczynaliśmy – wyszczerzył się Blaise

Dziewczyny w tym czasie rozmawiały o pokazie mody, który ma się odbyć w przyszłym tygodniu.

­ Czy wy widziałyście te sukienki? – zapytała Arianna – Są boskie. Musimy jechać na ten pokaz!

­ No spokojnie Arii. Pojedziemy, na pewno! – opowiedziała Narcyza – Nie możemy tego

przegapić.

­ Właśnie, mamy już nawet wejściówki – rzuciła Bellatrix – wczoraj przyszły.

­ To świetnie! Już nie mogę się doczekać – stwierdziła Pansy z uśmiechem – Hermiona pewnie

nigdy nie była na takim pokazie.

­ Ja? Ja tez jadę? – zapytała zdziwiona – przecież wczoraj mnie tu jeszcze nie było...

­ Ale wiedzieliśmy, że będziesz. – powiedziała Gabriella – Więc to chyba logiczne, że nie

zostawimy Cię tu samej

­ Właśnie, bo chłopaki idą wtedy na mecz. – dorzuciła Roxanna

­Miałabym cały dom dla siebie – wyszczerzyła się Hermiona – kusząca propozycja

­ Miałabyś, ale nie będziesz bo jedziesz z nami – krzyknął Draco z drugiego końca stołu – nie

zostawię siostry samej. Jeszcze byś uciekła.

­ Mogę zostać z nią – wyszczerzył zęby Zack – nie będzie sama.

­ Tym bardziej jej nie zostawię! – zdenerwował się – Nie z Tobą, Ty zboczeńcu!

­ DRACO! – krzyknęła Narcyza – Uważaj na słowa!

­ A do tego Hermiona jedzie z nami! – stwierdziła pani Riddle

­ A dlaczego nie z nami? – zapytał Blaise

­ Żebyś się głupio pytał. – odrzekła sarkastycznie jego matka

­ Ale ja chce spędzić trochę czasu z chrześnicą – zaprotestował Tom

­Ja też! – stwierdziła Bella – A kobiety maja pierwszeństwo.

­ Wiesz Tom... Ona ma rację – rzucił Sev – a do tego wydaje mi się iż Hermiona by się z nami

tam nudziła. Prawda?

­ Ta... Zaraz... Jesteś moim chrzestnym? – spytała zdziwiona Hermiona Toma

­ Tak. – odpowiedział – Nie mówiliśmy Ci?

­ Nie... Chyba nie

­ To przepraszamy, nasza wina

­ Nie szkodzi – powiedziała Hermiona – a jeśli chcemy spędzić razem czas możemy to zrobić

kiedy indziej. Na przykład jutro możemy urządzić sobie grilla, co wy na to?

­ A co to jest grill? – spytał Teodor

­ Właśnie, też chce wiedzieć – powiedziała Pansy

­ Nie wiecie co to grill? – zapytała nie dowierzając Hermiona – Nie mówcie mi, że czarodzieje nie

urządzają grilla?

­ No... Nie wiemy... – odpowiedział Antony – Nigdy nie słyszeliśmy o tym grillu

­ Grill to takie urządzenie do pieczenia kiełbasek.

­ I że niby my na tym grillu będziemy się piec jak kiełbaski? – zapytał Teodor

­ Hahahaha... Nie, my będziemy siedzieć, latać na miotłach, rozmawiać i piec kiełbaski na grillu –

odpowiedziała roześmiana Hermiona

­Aaaaaaaaaaaa... Chyba że tak – powiedział Teodor – w sumie to dobrze. Nie chce zostać

zjedzony

­ Teo... – rzucił śmiertelnie poważnie Blaise – nie sądzę żeby ktoś z tu obecnych chciał Cię

zjeść... Co innego w Hogwarcie – poruszył sugestywnie brwiami i wybuchnął śmiechem razem ze

wszystkimi

­ Taaaaak... Śmiej się, śmiej póki możesz. Jeszcze trochę i nie będzie Ci tak do śmiechu, w

końcu to nie ja jestem cały pogryziony na klacie – odpowiedział mu zgryźliwie Teodor

­ COOOOO?!?!?! – krzyknęła Alexandra – Blaisie Zabini co Ty sobie wyobrażasz?!

­ W tej chwili? – spytał Blaise – Te kiełbaski, o których mówiła Hermiona.

­ Alexandro... Uspokój się – powiedział Rudolf – chłopak musi się kiedyś wyszaleć, a teraz jest na

to najlepszy czas.

­ Też tak sądzę – przytaknął Lucjusz – i nie bój się. Draco wcale nie jest gorszy od Blaisa

­ Tak samo Zack – dorzuciła Katrina

­ Teodor też nie jest lepszy – stwierdził Blaise – tylko udaje takiego świętego

­ O tym tez wszyscy wiemy – zaczęli się śmiać dorośli – mamy tylko nadzieje, że nasze

dziewczynki są grzeczne – dopowiedział Severus

­Dziewczynki zawsze są grzeczne ciociu – odpowiedziała Hermiona – nie musisz się tak o nas

martwić.

­ Czy Ty nie przestaniesz tak na mnie mówić? – zapytał zirytowany Sev

­ Może kiedyś przestane – wyszczerzyła się – a teraz mógłby mi ktoś pokazać ten domek? –

spytała

­ Jejku... Faktycznie się zagadaliśmy – powiedziała Narcyza – dzieciaki idźcie oprowadzić

Hermione.

­ Dobrze – powiedzieli – chodź zaczniemy od parteru – zaczęła Arii

­ Okej

I tak zaczęło się zwiedzanie letniej posiadłości państw Malfoy. Na parterze była kuchnia, do której

można było wejść niedużymi drzwiami z ładnego drewna, potem jadalnia, ta mniejsza i

przytulniejsza w której dziś jedli oraz ta większa i dostojniejsza połączoną z salą balową. Była tam

też niewielka łazienka „pewnie dla gości, którzy przyjeżdżają na bale”­ pomyślała Hermiona. Na

pierwszym piętrze był salon, i pokoje dla gości.

­ Ile jest pięter? – zapytała Hermiona

­ Trzy – odpowiedział Draco – i poddasze na którym jest nasz pokój.

­ Chodźmy na drugie piętro – powiedział Teodor i ruszył po schodach – tu są apartamenty

rodziców oraz gabinet i biblioteka. Bo wiesz nasi ojcowie mają firmy i wszystkie są ze sobą

połączone, dlatego maja jeden gabinet, żeby mogli się łatwiej konsultować.

­ A dlaczego mówicie apartamenty a nie sypialnie czy pokoje? – zapytała Hermiona

­ Bo to nie jest jeden pokój tylko kilka połączonych – wytłumaczyła Roxy – wyglądają mniej

więcej tak: salon z którego masz dwie pary drzwi, jedne do czytelni, a drugie do sypialni. W

czytelni masz biblioteczkę, kanapę i stoliczek. Z sypialni masz jeszcze dwie pary drzwi do łazienki

i garderoby.

­ Jezu... Ile tego jest – stwierdziła Hermiona

­ Po tygodniu zapamiętasz – pocieszyła ją Pansy

­ Mam nadzieje – odpowiedziała Hermiona – zgaduje że na trzecim piętrze są wasze pokoje?

­ Tak – potwierdził Blaise i obejmując ja ramieniem –pierwszy po prawej jest mój, obok jest pokój

Twojego braciszka, potem Teodora i na końcu Zacka. A z lewej pierwszy jest Arianny, następny

Pansy, potem Roxanny i na końcu schody do Twojego królestwa.

­ Czyli najbliżej mam Zacka i Roxy? – zapytała Hermiona – Draco się nie buntował?

­ Jak się dowiedział, że będziesz mieć pokój na poddaszu od razu chciał się z nim zamienić, ale

rodzice w końcu przemówili mu do rozsądku.

­ Hahahaha... On jest kochany – roześmiała się Hermiona –a teraz chodźmy do mnie

­ Okej – rzucił Blaise – Hej, ekipa! Idziemy do Hermiony

Wchodząc po schodach oglądali różne kolorowe obrazy. U szczytu schodów były piękne drzwi w

kolorze białym a na środku wisiała tabliczka „Hermiona N. Malfoy”. Otworzyła drzwi i weszła do

pięknego salonu w białym kolorze, z czarnymi dodatkami i elektrycznym kominkiem

przytwierdzonym do sciany tuż pod telewizorem (powiedzmy, że czarodziejom spodobały się

niektóre urządzenia wymyślone przez mugoli). Dalej weszła czarnymi drzwiami do nie dużego

przytulnego pomieszczenia z masą książek, stoliczkiem i kanapą „ To jest czytelnia, więc

następne drzwi prowadzą do sypialni” myśli Hermiona wychodząc z pomieszczenia i kierując się

do następnego nie zwracając uwagi na resztę młodzieży, która już rozgościła się w salonie.

Weszła do sypialni i zaparło jej dech w piersiach, pokój był przestronny, było tam czarne łóżko z

białą pościelą, niebieskimi małymi poduszeczkami i tak jak mówiła Roxy, były tam dwie pary

drzwi. Otworzyła pierwsze i zobaczyła łazienkę. Podłoga, szafki, ściany i wanna była brązowo-
biała, umywalka i toaleta były białe, a na środku stała mała pufa. Wróciła do salonu i usłyszała

pytanie Dracona:

­ I jak się podoba?

­Tu jest cudownie! – powiedziała podekscytowana – Mogę tu zostać na wieki! No co? – spytała

słysząc śmiech chłopaków

­ Nic, ale przewidywaliśmy, że to powiesz. – odpowiedział jej Teodor

­ Pfffff... – prychnęła Hermiona

­ Oj no już, już spokojnie – uspokajał ją Blaise

­ Hermiona no nie fochaj się na nich, bo imprezy nie będzie – powiedziała Roxy

­ Jakiej imprezy? – zapytała

­ No, parapetówki mała! – krzyknął jej Blaise do ucha – Więc moje panie... I nie moi panowie...

ZACZYNAMYYYYY!!! – i nagle pojawiły się na stołach różne przekąski i napoje, tak zaczęła się

impreza jakiej jeszcze świat nie widział... Pierwsza wspólna impreza Srebrnych Węży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz