wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 5 cz.2

Okejjjj... Ale proszę Cię nie mów tak. – zaczął się śmiać razem ze wszystkimi Draco

Yeeeeeeey... – krzyknęła dziewczyna rzucając się bratu na szyje

­ No już dzieci uspokójcie się. Mamy wam coś ważnego do powiedzenia. – powiedziała Wiktoria

­ Chodzi o to dlaczego zostawiliście Hermione u mugoli? – zapytał Blaise Narcyzy i Lucjusza

­ Tak – odpowiedział mu mężczyzna – choć to nie była nasza decyzja. Zrobiła to pewna kobieta,

była ona szpiegiem Zakonu Feniksa, ale również złożyła przysięgę wierności, że nigdy nie narazi

nikogo ze Śmierciożerców ani ich rodzin na celowe niebezpieczeństwo. Dlatego nie mogła tak po

prostu zabrać maleńkiej Hermionki do Dumbledora. Była ona naszą przyjaciółką, dlatego gdy

powiedziała, że idzie ze swoim synem na spacer i spytała czy nie chcielibyśmy żeby wzięła

Hermione ze sobą zgodziliśmy się. Nie był to pierwszy raz gdy ją brała, lecz nigdy nie pytała czy

Draco też może iść. Nie widzieliśmy w tym nic dziwnego, on zawsze był bardziej ruchliwy. A dwa

niemowlaki i dziecko to już koszmar, więc brała tylko Hermionkę. Pewnego dnia gdy poszli na

spacer długo nie wracali. Zaczęliśmy się już niepokoić, ale nagle ona się teleportowała razem z

kilkoma innymi członkami Zakonu i powiedziała, że nasze dziecko jest u mugoli, a ona wie że

umrze bo przyprowadziła tu członków zakonu, ale wypełniła swoje zadanie, powiedziała, że jej

syn ma na nazwisko Potter tak jak ona i nie wstydzi się tego, że jej mąż to James Potter. Tom był

wściekły, że nie dość, że byliśmy szpiegowani to jeszcze ukradli jego chrześnicę. Zaczął miotać

Avadami jak ninja gwiazdkami (i wszyscy są roz****ni ałuuuuuuu xd) trafił najpierw Jamesa, a

potem resztę zakonu zostawił tylko ją by na to wszystko patrzyła. A potem powiedział, że to

wszystko jej wina, że to przez nią zginęło tyle ludzi i może się czuć winna, a potem zdjął z niej

przysięgę, żeby żyła z faktem iż przez nią zginą jej maż. Wysłaliśmy wszystkie zwłoki do siedziby

zakonu, a po tygodniu w Proroku czytaliśmy już o tym jak to Czarny Pan został zabity przez

malutkiego Harrego Pottera, po tym jak zabił jego rodziców.

­ Czyli... Lily Potter była śmierciożerczynią szpiegiem dla zakonu? – spytała Arianna

­ Tak, a Ty ją bardzo lubiłaś – odpowiedziała jej matka

­ A... Co się z nią stało? – zapytał Zack – Bo skoro nikt jej nie zabił to powinna żyć.

­ Wydaje nam się, że popełniła samobójstwo, a jak zawsze zwalili wszystko na mnie – powiedział

Tom

­ Matka mojego przyjaciela chciała mnie zabić. – powiedziała Hermiona – Po prostu super

­ Nie przejmuj się – rzuciła Roxanna

­ Ale... Oni mnie wszyscy znienawidzą już za samo nazwisko – rzekła smutna Hermiona

­ Jeśli tak to nie są Twoimi przyjaciółmi. – stwierdziła Pansy

­ A od dziś masz nas – powiedział Zack z uśmiechem

­ Dzięki – odpowiedziała Hermiona – powiem wam... Że dalej nie pojmuje czemu ciocia Severus

został szpiegiem

­ Nie mów na mnie „ciocia”! – warknął Sev – To było tak, że zacząłem udawać, że kochałem Lily

cały czas, a skoro Tom ją zabił to do nienawidzę. I tak to się zaczęło.

­ Rozumiem – odrzekła nastolatka

­ A teraz... Chodźmy coś zjeść bo głodna jestem – powiedziała Gabriella

­ Gabi ma racje. Mi też już burczy w brzuchu – poparła ją Bella

­ No to dzieciaki, zjemy kolacje, a potem oprowadzicie Hermione po domu. My w tym czasie

porozmawiamy. – powiedział Lucjusz

­ Tak jest! – krzyknęli równocześnie Blaise, Teodor, Draco i Zack salutując.

­ Oni są przekomiczni – powiedziały w tym samym momencie dziewczyny i zaczęły się śmiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz