Ośmioro nastolatków pojawiło się na ulicy Pokątnej, dosłownie pod bankiem Gringotta.
Hermiona weszła do niego, a za nią reszta młodzieży.
Dzień dobry – rzekła podchodząc do okienka, w którym był mało przyjazny goblin.
Witam. W czym mogę pomóc? – zadał pytanie nie podnosząc wzroku z jakiś papierów.
Chciałabym wymienić galeony na funty.
Dobrze, o jakiej kwocie mówimy?
160 galeonów
Już, już – powiedział goblin – to będzie 800 funtów, zgadza się? – zapytał podając
dziewczynie sakiewkę.
Tak, zgadza się – rzuciła odchodząc od okienka – dziękuje. – wyszłai z budynku a za nią
jej nowi przyjaciele.
To gdzie najpierw idziemy? – spytał Zack.
Idziemy na film! – krzyknął Draco.
Nieeee, najpierw jeść! – zaprotestował Teodor.
Może jednak najpierw Aqua Park? – powiedziała roześmiana Hermiona.
No niech będzie... – odpowiedział jej Blaise – choć jednak wolałbym najpierw zjeść.
Jaaaaaa teeeż – powiedział przeciągając litery Teo.
Trudno – rzekła Arii – jesteście mniejszością – i wybuchnęła cichym śmiechem.
A Ty jesteś wredna! – odpowiedział Draco
A to już nie mój problem tylko Twój! – odpowiadając mu wystawiła język.
Kłócicie się niczym stare dobre małżeństwo – dogryzła im Pansy – Ale chodźmy już bo
nam czasu braknie. – skończywszy to mówić dziewczyna ruszyła w stronę Dziurawego
Kotła, a reszta za nią. Kiedy w końcu weszli do mugolskiej części Londynu – prowadź
–powiedziała w stronę Hermiony.
Najpierw pojedziemy tramwajem! – spojrzała się na resztę grupy.
Że czym? – spytała Roxanna
Takim jeżdżącym pojazdem, który przewozi ludzi z miejsca na miejsce. – odpowiedziała
jej Hermiona.
Okej! – krzyknął Zack – Ja chce spróbować – wydarł się tak że każdy kto przechodził
obok popatrzył się na niego jak na wariata. I tak zaczęli iść w kierunku metra,
rozmawiając i co jakiś czas wybuchając śmiechem. Kiedy doszli do metra odezwała się
Hermiona:
Ja idę kupić bilety, poczekajcie tu. – kiedy poszła Draco wraz z innymi zaczął rozglądać
się po stacji. Do momentu aż podeszło do nich kilku mugolskich chłopaczków, mniej
więcej w ich wieku ubranych w dresy i kolorowe koszulki.
Witam –odezwał się jeden z nich – pierwszy raz tu?
Cześć – odpowiedziała mu Pansy – tak, pierwszy.
Fajnie tu, nie uważasz piękna? – zapytał inny kierując słowa w stronę Arianny.
Ejjjjj... Nie zapędzaj się kolego! – powiedział z udawanym spokojem Zack.
Bo co mu zrobisz, chłopczyku? –zapytał najstarszy z nich.
On? Nic. Ja? Dużo. – odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Draco, że ktoś podrywa
jego kuzynkę.
Oh, tak? – zapytał inny popychając Dracona, ten nie wiele myśląc strzelił go prawym
sierpowym w twarz.
Ej... Panowie – wtrącił się Blaise – spokojnie, nie trzeba się od razu bić.
Ta... murzynek Bambo ma racje stary
Jak mnie nazwałeś? – spytał wściekły Blaise
Co? – zapytał z udawaną smutną minką Murzynek ma problemy ze słuchem?
Nie, po prostu chciałem dać Ci szanse na zmianę decyzji. – tej wymianie zdań
przyglądało się coraz więcej ludzi. Wreszcie przyszła Hermiona z biletami.
Mogę się dowiedzieć co się tu dzieje?
Ja Ci powiem skarbie – powiedział jeden z dresów – ten oto murzynek kłóci się z
Krystianem, bo ten tu – wskazał palcem na Zack’a – się wtrącił się do rozmowy mojego
kolegi i tej ślicznej laski. – pokazując Arianne.
Oh... I w ten sposób zaczęli się szarpać?
No mniej więcej
I jak sądzę... Zaczął Twój kolega?
No i co z tego?
To z tego, że się im nie dziwie, że wam oddali. A teraz proszę zostawcie moich
przyjaciół w spokoju albo naprawdę się zdenerwuje – powiedziała głosem który nawet
bazyliszka by przestraszył.
Myślisz, że nas przestraszysz? Co możecie nam zrobić?
Więcej niż myślisz... – po raz pierwszy podczas tej rozmowy odezwała się Arii jej głos
był mroczny i głęboki, widać było, że przestraszyła tych chłopaczków – jeśli chcecie to
możecie się przekonać.
Dobra, już idziemy. Spokojnie... Bez stresu...
Mam nadzieje – powiedziała Roxanna równie mrocznie co koleżanki.
Jezu... Dziewczyny przerażacie mnie – rzucił Teodor
Nie bądź mięczakiem Teodor’ku – powiedziała z wrednym uśmiechem Arianna
puszczając mu perskie oczko – Ciebie nie skrzywdzimy.
Dobra ludzie – odezwała się Pansy – ruszamy. – i poszła w kierunku jeżdżącej metalowej
puszki (jak to w myślach nazwała). A reszta chcąc czy nie chcąc ruszyła za nią. Doszli do
niego i weszli do środka, Hermiona zaczęła kasować bilety, kiedy Zack krzyczy:
Ja też chcę! – i wyrwał jej ostatnie dwa bilety – co mam zrobić?
Wsadź je do tej maszynki – powiedziała wskazując kasownik. W tym czasie reszta ich
przyjaciół usiadła na wolnych miejscach. Dojechali na przystanek niedaleko basenu,
wyszli z tramwaju w dobrych humorach i ruszyli w kierunku Aqua Parku. Weszli do środka
każdy ze swoją torbą z ręcznikiem, strojem kąpielowym i innymi potrzebnymi rzeczami.
Za biurkiem w recepcji siedziała miło wyglądająca dziewczyna.
W czym mogę pomóc – zapytała, gdy Hermiona podeszła do biurka.
Poproszę 8 biletów.
Ulgowych czy normalnych?
Normalnych.
Proszę – mówi podając bilet – to będzie 326 funtów. – i dostając pieniądze powiedziała –
Życzę miłej zabawy.
Dziękujemy. – odrzekła Hermiona i ruszyła w kierunku szatni, a reszta przyjaciół za nią.
Weszła do szatni i przebrała się w strój kąpielowy, kiedy wyszła stali już tam Blaise i
Teodor.
Reszta się jeszcze się nie przebrała? – spytała
No chyba nie, skoro tylko my tu stoimy – odpowiedział jej Blaise z szerokim uśmiechem.
W momencie gdy to powiedział wyszła Pansy, a po niej Zack. – Ale jak widzisz powoli
wychodzą. – rzucił patrząc na drzwi z których wychodziła Arianna. A od tyłu zaszli ich
Roxy i Draco.
Idziemy?
Jasne, ruszać tyłki – powiedział Draco i pobiegł w stronę basenu a za nim Zack, Teo,
Roxy i Pansy. – Kto ostatni kocha Aragusa! – po tych słowach biegli też Blaise, Hermiona
i Arii. Wpadli do basenu niczym stado Hipogryfów, przywołując zdziwione spojrzenia
mugoli. Śmiali się, chlapali, zjeżdżali na zjeżdżalniach, nurkowali i pływali. Mając świetne
humory wyszli z wody ponieważ kończył się ich czas, a musieli się przebrać. Ruszyli w
stronę szafek gdzie zostawili swoje rzeczy, wpisali kody i otworzyli szafki. Wyciągneli
swoje rzeczy i poszli do szatni gdzie szybko się przebierali i wysuszyli włosy zaklęciami.
Pierwszy wyszedł Blaise, stał i czekając na resztę przyjaciół, otworzyły się drzwi, a z
pomieszczenia wyszła Hermiona ubrana w ciemne jeansowe spodenki oraz kolorową
koszulkę na ramiączkach. Chłopak za to miał na sobie czarne spodenki do kolan i
granatową koszulkę z czaszką.
Szybko się przebrałaś – powiedział do dziewczyny i uśmiecha się szeroko – nawet
chłopakom idzie wolniej.
Nie bądź taki pewny – odpowiedział mu Zack wychodzący ze swojej przebieralni ubrany
w koszulkę ze śmiesznym wzorkiem i spodenki.
Ale taka prawda, przecież wyszła szybciej – stwierdził czarnoskóry. W tym momencie
wyszli Teodor i Draco, obaj ubrani w spodenki i śmieszne koszulki. Zaraz po nich wyszła
Roxanna w czarnym podkoszulku z napisem „Diabeł mnie do tego zmusił” i czerwonych
spodenkach z wyższym stanem. Na jej widok Teo uśmiechnął się szeroko i pochwalił jej
koszulkę na co dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. I już miała coś powiedzieć gdy
wyszły Arianna i Pansy w zwiewnych sukienkach, Lestrange w grafitowej, a Parkinson w
bordowej.
To co ruszamy? – zapytał wszystkich Draco.
Jasne – odpowiedział mu Zabini – trzeba coś zjeść!
O tak – zgodzili się z nim chłopaki – musimy nadrobić zrzucone kalorie! dodał Zack na
co dziewczyny zachichotały cicho pod nosem – I z czego się śmiejecie – spytał je
oburzony – przecież taka prawda. Nie chce wyglądać jak nie dożywiony syn Voldemorta!
Co by powiedzieli ludzie! – z każdym słowem dziewczęta śmiały się głośniej niż wcześniej,
na końcu dołączyła do nich reszta towarzystwa – Merlinie! – powiedział patrząc w niebo –
widzisz i nie Avadujesz! – dodał kręcąc głową – Wy tu sobie stójcie, a ja idę udawać że
was nie znam. – odszedł w kierunku wyjścia. Chwilę po nim wyszła reszta bandy.
Gdzie chcecie iść coś zjeść? – zapytała panna Malfoy – jakaś pizzeria? McDonald, KFC,
Burger King?
Jakaś pizzcoś tam... – rzuciła za wszystkich Pansy, po tych słowach powoli ruszyli w
stronę centrum miasta do pizzerii, niedaleko kina.
Musimy znaleźć jakiś stolik – stwierdził Blaise i rozejrzał się dookoła za wolnym 8
osobowym stolikiem.
O! Tam jest wolny! – powiedziała Roxanna i poszła w stronę stolika na środku sali. Usiedli
wygodnie, biorąc kartę z menu i szukając odpowiadającej im propozycji. Pansy czytała na
głos nazwy i skład pizzy, ale żadna nie pasowała wszystkim. Po chwili rozmowy przyszedł
kelner i zapytał czy już zdecydowali. Odpowiedział mu Zack:
Jeszcze nie. – i dodał – nie możemy wybrać.
Oczywiście. Jeśli mógłbym coś polecić, to stawiałbym na pozycję 17 lub 27 gdzie można
utworzyć własną kompozycję smaków.
Stwórzmy własną pizze! – krzyknął uradowany Blaise ciesząc się niczym pięcioletnie
dziecko.
Możemy prosić kartkę i coś do pisania? – zapytała Hermiona z uśmiechem, a reszta
dziewczyn popatrzyła na Blaise kręcąc z politowaniem głową.
Oczywiście – odpowiedział od razu dwudziestolatek, wyrywając kartkę z notesu i
podając jej długopis – proszę wołać jak skończycie. – dodał z uśmiechem, odchodząc.
Zaraz po jego odejściu przyjaciele, szybko ułożyli swoją własną pizze, dodając tam
przeróżne smakołyki takie jak: ananas, kurczak, czerwona fasolka, kurczak, salami,
pomidor, kurczak, oliwki, kurczak czy kurczak.
Nie za dużo tego kurczaka? – zapytała roześmiana Arianna.
Nieeeee... – zawył Teodor – Mięso muuuusi byyyyyć! – skończył swoją wypowiedź w
akompaniamencie śmiechu dziewczyn, przytakiwań chłopców i dziwnych spojrzeń ludzi
siedzących niedaleko.
Okej, okej – powiedziała ugodowo Roxy – tylko nie wyj tak.
Trzeba zawołać kelnera – dodała Pansy i powoli wstała lecz uprzedził ją Draco.
Ja pójdę. – powiedział i poszedł w kierunku lady, po chwili przyszedł, a z nim ten sam
młody kelner.
Mógłbym prosić zamówienie? – zapytał się Hermiony, która trzymała kartkę w ręce.
Brunetka podała mu ją, chłopak zerknął i uśmiechnął się – Coś do picia do tego?
Poprosimy CocaCole.
Oczywiście. 8 butelek cocacoli i pizza.
Jak długo musimy czekać? – spytał rzeczowo czarnoskóry.
Ok. 40 minut.
Dziękujemy. – po tych słowach pracownik odszedł, podchodząc do lady przekazał
zamówienie. A młodzież zagłębiała się w rozmowie na różne tematy, Hermiona, Blaise,
Pansy, Draco i Teodor opowiadali reszcie o Hogwarcie, jakie są stosunki między ludźmi,
jacy są nauczyciele oraz wspominali swoje liczne kłótnie.
Pamiętacie jak Weasley w drugiej klasie, rzucił na siebie zaklęcie Slugulus Eructo?
Taaak! Tego nie da się zapomnieć.
Ale jak to na siebie?
No bo miał złamaną różdżkę i tak wyszło, że rzucił na siebie, a miał zamiar na Smoka.
Serio?! Hahahahahahahaha – zaśmiał się Zack – masakraaaa...
Musiało być zabawnie – mówi Arii – Hermiona, co jest? – zapytała widząc jej niemrawą
minę.
Nie, nic... – odpowiedziała zapytana nastolatka.
Ej... Przepraszam... – poweidział Blaise, który jako pierwszy zrozumiał o co chodzi. – Nie
chciałem...
Ale co...? – spytał Draco i dopiero po chwili zrozumiał o co chodzi. – Też przepraszam.
O co chodzi? – zapytali się przyszli uczniowie Hogwartu.
Wtedy pierwszy raz nazwałem Hermione szlamą. – odpowiedział im Draco, a reszta
przygląda mu się ze zdziwieniem. – No co?
Nie poznałeś własnej siostry? – zapytał Riddle.
Jak widać nie poznał. – odpowiedziała Hermiona – Ale kończmy temat. – ucięła dyskusję
– Tak na marginesie to wiecie, że na drugim roku Potter i Weasley zmienili się w Crabb’a i
Goyl’a?
Serio? – zapytał zdziwiony Nott – Kiedy? – zaraz po zadaniu tego pytania przyszedł
kelner z pizzą.
Oto państwa pizza – powiedział kładąc ją na stole – i cocacole. Życzę smacznego. – i
powoli odszedł.
Wtedy jak wypytywali Draco o Dziedzica Slytherina. – odpowiedziała zabierając się za
pierwszy kawałek pizzy, a z nią reszta ferajny – mmm... Dobra, co nie?
Nom, pyszna – odpowiedziała Roxy i resztę posiłku spędzili w ciszy. Skończywszy zaczęli
myśleć na jaki film się udać, po krótkiej dyskusji jednomyślnie stwierdzili:
Horror.
No, to jak już wiemy mniej więcej na co, to płacimy i wychodzimy – powiedziała
podchodząc do kelnera prosząc o rachunek. Hermiona wyjęła pieniądze i włożyła je do
skrzyneczki z rachunkiem. Ubrali się i wyszli. Kierowali się w stroną kina, które było
niedaleko. Stanęli w kolejce po bilety na horror pt. „The Boy”. Zapłacili 160 funtów,
znaleźli sale i usiedli na wyznaczonych miejscach. Najpierw usiada Roxy obok niej Teo,
potem Arii i Pansy, następnie Draco, Blaise, Hermiona i Zack. Oglądali, w pewnym
strasznym momencie przerażona Hermiona złapała syna Czarnego Pana za rękę, która
leżała na oparciu, zerknęli na siebie i po chwili patrząc sobie w oczy ich twarze były coraz
bliżej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz