wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 9

Ośmioro nastolatków pojawiło się na ulicy Pokątnej, dosłownie pod bankiem Gringotta.

Hermiona weszła do niego, a za nią reszta młodzieży.

­ Dzień dobry – rzekła podchodząc do okienka, w którym był mało przyjazny goblin.

­ Witam. W czym mogę pomóc? – zadał pytanie nie podnosząc wzroku z jakiś papierów.

­ Chciałabym wymienić galeony na funty.

­ Dobrze, o jakiej kwocie mówimy?

­ 160 galeonów

­ Już, już – powiedział goblin – to będzie 800 funtów, zgadza się? – zapytał podając

dziewczynie sakiewkę.

­ Tak, zgadza się – rzuciła odchodząc od okienka – dziękuje. – wyszłai z budynku a za nią

jej nowi przyjaciele.

­ To gdzie najpierw idziemy? – spytał Zack.

­ Idziemy na film! – krzyknął Draco.

­ Nieeee, najpierw jeść! – zaprotestował Teodor.

­ Może jednak najpierw Aqua Park? – powiedziała roześmiana Hermiona.

­ No niech będzie... – odpowiedział jej Blaise – choć jednak wolałbym najpierw zjeść.

­ Jaaaaaa teeeż – powiedział przeciągając litery Teo.

­ Trudno – rzekła Arii – jesteście mniejszością – i wybuchnęła cichym śmiechem.

­ A Ty jesteś wredna! – odpowiedział Draco

­ A to już nie mój problem tylko Twój! – odpowiadając mu wystawiła język.

­ Kłócicie się niczym stare dobre małżeństwo – dogryzła im Pansy – Ale chodźmy już bo

nam czasu braknie. – skończywszy to mówić dziewczyna ruszyła w stronę Dziurawego

Kotła, a reszta za nią. Kiedy w końcu weszli do mugolskiej części Londynu – prowadź

–powiedziała w stronę Hermiony.

­ Najpierw pojedziemy tramwajem! – spojrzała się na resztę grupy.

­ Że czym? – spytała Roxanna

­ Takim jeżdżącym pojazdem, który przewozi ludzi z miejsca na miejsce. – odpowiedziała

jej Hermiona.

­ Okej! – krzyknął Zack – Ja chce spróbować – wydarł się tak że każdy kto przechodził

obok popatrzył się na niego jak na wariata. I tak zaczęli iść w kierunku metra,

rozmawiając i co jakiś czas wybuchając śmiechem. Kiedy doszli do metra odezwała się

Hermiona:

­ Ja idę kupić bilety, poczekajcie tu. – kiedy poszła Draco wraz z innymi zaczął rozglądać

się po stacji. Do momentu aż podeszło do nich kilku mugolskich chłopaczków, mniej

więcej w ich wieku ubranych w dresy i kolorowe koszulki.

­ Witam –odezwał się jeden z nich – pierwszy raz tu?

­ Cześć – odpowiedziała mu Pansy – tak, pierwszy.

­ Fajnie tu, nie uważasz piękna? – zapytał inny kierując słowa w stronę Arianny.

­ Ejjjjj... Nie zapędzaj się kolego! – powiedział z udawanym spokojem Zack.

­ Bo co mu zrobisz, chłopczyku? –zapytał najstarszy z nich.

­ On? Nic. Ja? Dużo. – odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Draco, że ktoś podrywa

jego kuzynkę.

­ Oh, tak? – zapytał inny popychając Dracona, ten nie wiele myśląc strzelił go prawym

sierpowym w twarz.

­ Ej... Panowie – wtrącił się Blaise – spokojnie, nie trzeba się od razu bić.

­ Ta... murzynek Bambo ma racje stary

­ Jak mnie nazwałeś? – spytał wściekły Blaise

­ Co? – zapytał z udawaną smutną minką ­Murzynek ma problemy ze słuchem?

­ Nie, po prostu chciałem dać Ci szanse na zmianę decyzji. – tej wymianie zdań

przyglądało się coraz więcej ludzi. Wreszcie przyszła Hermiona z biletami.

­ Mogę się dowiedzieć co się tu dzieje?

­ Ja Ci powiem skarbie – powiedział jeden z dresów – ten oto murzynek kłóci się z

Krystianem, bo ten tu – wskazał palcem na Zack’a – się wtrącił się do rozmowy mojego

kolegi i tej ślicznej laski. – pokazując Arianne.

­ Oh... I w ten sposób zaczęli się szarpać?

­ No mniej więcej

­ I jak sądzę... Zaczął Twój kolega?

­ No i co z tego?

­ To z tego, że się im nie dziwie, że wam oddali. A teraz proszę zostawcie moich

przyjaciół w spokoju albo naprawdę się zdenerwuje – powiedziała głosem który nawet

bazyliszka by przestraszył.

­ Myślisz, że nas przestraszysz? Co możecie nam zrobić?

­ Więcej niż myślisz... – po raz pierwszy podczas tej rozmowy odezwała się Arii jej głos

był mroczny i głęboki, widać było, że przestraszyła tych chłopaczków – jeśli chcecie to

możecie się przekonać.

­ Dobra, już idziemy. Spokojnie... Bez stresu...

­ Mam nadzieje – powiedziała Roxanna równie mrocznie co koleżanki.

­ Jezu... Dziewczyny przerażacie mnie – rzucił Teodor

­ Nie bądź mięczakiem Teodor’ku – powiedziała z wrednym uśmiechem Arianna

puszczając mu perskie oczko – Ciebie nie skrzywdzimy.

­ Dobra ludzie – odezwała się Pansy – ruszamy. – i poszła w kierunku jeżdżącej metalowej

puszki (jak to w myślach nazwała). A reszta chcąc czy nie chcąc ruszyła za nią. Doszli do

niego i weszli do środka, Hermiona zaczęła kasować bilety, kiedy Zack krzyczy:

­ Ja też chcę! – i wyrwał jej ostatnie dwa bilety – co mam zrobić?

­ Wsadź je do tej maszynki – powiedziała wskazując kasownik. W tym czasie reszta ich

przyjaciół usiadła na wolnych miejscach. Dojechali na przystanek niedaleko basenu,

wyszli z tramwaju w dobrych humorach i ruszyli w kierunku Aqua Parku. Weszli do środka

każdy ze swoją torbą z ręcznikiem, strojem kąpielowym i innymi potrzebnymi rzeczami.

Za biurkiem w recepcji siedziała miło wyglądająca dziewczyna.

­ W czym mogę pomóc – zapytała, gdy Hermiona podeszła do biurka.

­ Poproszę 8 biletów.

­ Ulgowych czy normalnych?

­ Normalnych.

­ Proszę – mówi podając bilet – to będzie 326 funtów. – i dostając pieniądze powiedziała –

Życzę miłej zabawy.

­ Dziękujemy. – odrzekła Hermiona i ruszyła w kierunku szatni, a reszta przyjaciół za nią.

Weszła do szatni i przebrała się w strój kąpielowy, kiedy wyszła stali już tam Blaise i

Teodor.

­ Reszta się jeszcze się nie przebrała? – spytała

­ No chyba nie, skoro tylko my tu stoimy – odpowiedział jej Blaise z szerokim uśmiechem.

W momencie gdy to powiedział wyszła Pansy, a po niej Zack. – Ale jak widzisz powoli

wychodzą. – rzucił patrząc na drzwi z których wychodziła Arianna. A od tyłu zaszli ich

Roxy i Draco.

­ Idziemy?

­ Jasne, ruszać tyłki – powiedział Draco i pobiegł w stronę basenu a za nim Zack, Teo,

Roxy i Pansy. – Kto ostatni kocha Aragusa! – po tych słowach biegli też Blaise, Hermiona

i Arii. Wpadli do basenu niczym stado Hipogryfów, przywołując zdziwione spojrzenia

mugoli. Śmiali się, chlapali, zjeżdżali na zjeżdżalniach, nurkowali i pływali. Mając świetne

humory wyszli z wody ponieważ kończył się ich czas, a musieli się przebrać. Ruszyli w

stronę szafek gdzie zostawili swoje rzeczy, wpisali kody i otworzyli szafki. Wyciągneli

swoje rzeczy i poszli do szatni gdzie szybko się przebierali i wysuszyli włosy zaklęciami.

Pierwszy wyszedł Blaise, stał i czekając na resztę przyjaciół, otworzyły się drzwi, a z

pomieszczenia wyszła Hermiona ubrana w ciemne jeansowe spodenki oraz kolorową

koszulkę na ramiączkach. Chłopak za to miał na sobie czarne spodenki do kolan i

granatową koszulkę z czaszką.

­ Szybko się przebrałaś – powiedział do dziewczyny i uśmiecha się szeroko – nawet

chłopakom idzie wolniej.

­ Nie bądź taki pewny – odpowiedział mu Zack wychodzący ze swojej przebieralni ubrany

w koszulkę ze śmiesznym wzorkiem i spodenki.

­ Ale taka prawda, przecież wyszła szybciej – stwierdził czarnoskóry. W tym momencie

wyszli Teodor i Draco, obaj ubrani w spodenki i śmieszne koszulki. Zaraz po nich wyszła

Roxanna w czarnym podkoszulku z napisem „Diabeł mnie do tego zmusił” i czerwonych

spodenkach z wyższym stanem. Na jej widok Teo uśmiechnął się szeroko i pochwalił jej

koszulkę na co dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. I już miała coś powiedzieć gdy

wyszły Arianna i Pansy w zwiewnych sukienkach, Lestrange w grafitowej, a Parkinson w

bordowej.

­ To co ruszamy? – zapytał wszystkich Draco.

­ Jasne – odpowiedział mu Zabini – trzeba coś zjeść!

­ O tak – zgodzili się z nim chłopaki – musimy nadrobić zrzucone kalorie!­ dodał Zack na

co dziewczyny zachichotały cicho pod nosem – I z czego się śmiejecie – spytał je

oburzony – przecież taka prawda. Nie chce wyglądać jak nie dożywiony syn Voldemorta!

Co by powiedzieli ludzie! – z każdym słowem dziewczęta śmiały się głośniej niż wcześniej,

na końcu dołączyła do nich reszta towarzystwa – Merlinie! – powiedział patrząc w niebo –

widzisz i nie Avadujesz! – dodał kręcąc głową – Wy tu sobie stójcie, a ja idę udawać że

was nie znam. – odszedł w kierunku wyjścia. Chwilę po nim wyszła reszta bandy.

­ Gdzie chcecie iść coś zjeść? – zapytała panna Malfoy – jakaś pizzeria? McDonald, KFC,

Burger King?

­ Jakaś pizz­coś tam... – rzuciła za wszystkich Pansy, po tych słowach powoli ruszyli w

stronę centrum miasta do pizzerii, niedaleko kina.

­ Musimy znaleźć jakiś stolik – stwierdził Blaise i rozejrzał się dookoła za wolnym 8­

osobowym stolikiem.

­ O! Tam jest wolny! – powiedziała Roxanna i poszła w stronę stolika na środku sali. Usiedli

wygodnie, biorąc kartę z menu i szukając odpowiadającej im propozycji. Pansy czytała na

głos nazwy i skład pizzy, ale żadna nie pasowała wszystkim. Po chwili rozmowy przyszedł

kelner i zapytał czy już zdecydowali. Odpowiedział mu Zack:

­ Jeszcze nie. – i dodał – nie możemy wybrać.

­ Oczywiście. Jeśli mógłbym coś polecić, to stawiałbym na pozycję 17 lub 27 gdzie można

utworzyć własną kompozycję smaków.

­ Stwórzmy własną pizze! – krzyknął uradowany Blaise ciesząc się niczym pięcioletnie

dziecko.

­ Możemy prosić kartkę i coś do pisania? – zapytała Hermiona z uśmiechem, a reszta

dziewczyn popatrzyła na Blaise kręcąc z politowaniem głową.

­ Oczywiście – odpowiedział od razu dwudziestolatek, wyrywając kartkę z notesu i

podając jej długopis – proszę wołać jak skończycie. – dodał z uśmiechem, odchodząc.

Zaraz po jego odejściu przyjaciele, szybko ułożyli swoją własną pizze, dodając tam

przeróżne smakołyki takie jak: ananas, kurczak, czerwona fasolka, kurczak, salami,

pomidor, kurczak, oliwki, kurczak czy kurczak.

­ Nie za dużo tego kurczaka? – zapytała roześmiana Arianna.

­ Nieeeee... – zawył Teodor – Mięso muuuusi byyyyyć! – skończył swoją wypowiedź w

akompaniamencie śmiechu dziewczyn, przytakiwań chłopców i dziwnych spojrzeń ludzi

siedzących niedaleko.

­ Okej, okej – powiedziała ugodowo Roxy – tylko nie wyj tak.

­ Trzeba zawołać kelnera – dodała Pansy i powoli wstała lecz uprzedził ją Draco.

­ Ja pójdę. – powiedział i poszedł w kierunku lady, po chwili przyszedł, a z nim ten sam

młody kelner.

­ Mógłbym prosić zamówienie? – zapytał się Hermiony, która trzymała kartkę w ręce.

Brunetka podała mu ją, chłopak zerknął i uśmiechnął się – Coś do picia do tego?

­ Poprosimy Coca­Cole.

­ Oczywiście. 8 butelek coca­coli i pizza.

­ Jak długo musimy czekać? – spytał rzeczowo czarnoskóry.

­ Ok. 40 minut.

­ Dziękujemy. – po tych słowach pracownik odszedł, podchodząc do lady przekazał

zamówienie. A młodzież zagłębiała się w rozmowie na różne tematy, Hermiona, Blaise,

Pansy, Draco i Teodor opowiadali reszcie o Hogwarcie, jakie są stosunki między ludźmi,

jacy są nauczyciele oraz wspominali swoje liczne kłótnie.

­ Pamiętacie jak Weasley w drugiej klasie, rzucił na siebie zaklęcie Slugulus Eructo?

­ Taaak! Tego nie da się zapomnieć.

­ Ale jak to na siebie?

­ No bo miał złamaną różdżkę i tak wyszło, że rzucił na siebie, a miał zamiar na Smoka.

­ Serio?! Hahahahahahahaha – zaśmiał się Zack – masakraaaa...

­ Musiało być zabawnie – mówi Arii – Hermiona, co jest? – zapytała widząc jej niemrawą

minę.

­ Nie, nic... – odpowiedziała zapytana nastolatka.

­ Ej... Przepraszam... – poweidział Blaise, który jako pierwszy zrozumiał o co chodzi. – Nie

chciałem...

­ Ale co...? – spytał Draco i dopiero po chwili zrozumiał o co chodzi. – Też przepraszam.

­ O co chodzi? – zapytali się przyszli uczniowie Hogwartu.

­ Wtedy pierwszy raz nazwałem Hermione szlamą. – odpowiedział im Draco, a reszta

przygląda mu się ze zdziwieniem. – No co?

­ Nie poznałeś własnej siostry? – zapytał Riddle.

­ Jak widać nie poznał. – odpowiedziała Hermiona – Ale kończmy temat. – ucięła dyskusję

– Tak na marginesie to wiecie, że na drugim roku Potter i Weasley zmienili się w Crabb’a i

Goyl’a?

­ Serio? – zapytał zdziwiony Nott – Kiedy? – zaraz po zadaniu tego pytania przyszedł

kelner z pizzą.

­ Oto państwa pizza – powiedział kładąc ją na stole – i coca­cole. Życzę smacznego. – i

powoli odszedł.

­ Wtedy jak wypytywali Draco o Dziedzica Slytherina. – odpowiedziała zabierając się za

pierwszy kawałek pizzy, a z nią reszta ferajny – mmm... Dobra, co nie?

­ Nom, pyszna – odpowiedziała Roxy i resztę posiłku spędzili w ciszy. Skończywszy zaczęli

myśleć na jaki film się udać, po krótkiej dyskusji jednomyślnie stwierdzili:

­ Horror.

­ No, to jak już wiemy mniej więcej na co, to płacimy i wychodzimy – powiedziała

podchodząc do kelnera prosząc o rachunek. Hermiona wyjęła pieniądze i włożyła je do

skrzyneczki z rachunkiem. Ubrali się i wyszli. Kierowali się w stroną kina, które było

niedaleko. Stanęli w kolejce po bilety na horror pt. „The Boy”. Zapłacili 160 funtów,

znaleźli sale i usiedli na wyznaczonych miejscach. Najpierw usiada Roxy obok niej Teo,

potem Arii i Pansy, następnie Draco, Blaise, Hermiona i Zack. Oglądali, w pewnym

strasznym momencie przerażona Hermiona złapała syna Czarnego Pana za rękę, która

leżała na oparciu, zerknęli na siebie i po chwili patrząc sobie w oczy ich twarze były coraz

bliżej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz