Gdy Hermiona się obudziła poczuła na sobie coś ciężkiego, otworzyła oczy i krzyknęła:
-DRACOOOO GRUBASIE ZEJDŹ NE MNIEEEE! przestraszony chłopak zerwał się z niej tak
szybko, że aż się przewrócił i walnął głową w drugą część wanny i głośno jęknął, co wywołało
śmiech połączony z bólem głowy u jego siostry.
-I z czego się śmiejesz? – warknął zły i zaczął masować głowę
-Z ciebie głupolu.
-Więc przestaaań... Będę miał teraz guza, a to wcale nie śmieszne... – powiedział z obrażoną
miną. Nagle doleciały do nich jęki z innych pokoi. Wyszli z wanny, a potem z łazienki i patrzyli na
resztę. Teodor nie mógł wyciągnąć tyłka z pod sofy, Zack był bez koszulki, a Arianna leżała na
podłodze jego koszulką przykryta. Pansy i Roxanna siedziały już na oparciach sofy, Blaise
wyszedł właśnie z garderoby Hermiony i powiedział:
-Ale mnie łeb boliii... Macie coś na kaca? – wszyscy na niego spojrzeli i jak jeden mąż ryknęli
śmiechem budząc przy tym Arii. – Co? O co wam chodzi?
-Stary... hahahahahaha... co ty masz.. hahahahaha na... hahahaha sobie...?
-Hahahahahahahahaha – zwijał się ze śmiechu Draco i dopiero teraz Blaise zauważył, że jest w
krótkiej sukience w różnego koloru kwiatki.
-O k***a...
-Hahahahahahahahahahahahahahahaha – usłyszeli śmiech z wejścia – impreza musiała być
-niezła – powiedział Severus
-Sev przesuń się też chcemy zobaczyć – powiedział Rudolf wpychając go do środka
-Nie mów na mnie Sev Rudolfku – zrobił swoją groźną minę Snape
-Już się booje – zaśmiał się ironicznie mąż Belli i przeszedł dalej żeby reszta dorosłych mogła
wejść. Rozglądając się po pomieszczeniu nowo przybyli zaczęli się śmiać.
-Blaise... Sy... Córeczko mogłeś nam powiedzieć, że chcesz być dziewczynką – nabijał się z
syna John
-John to nie jest śmieszne. – powiedziała jego żona – Przecież teraz nasze nazwisko nie będzie
miało ciągu...
-Teodorze... Zaklinowałeś się? – zapytał jego ojciec z głupią miną
-Eeee... tak tylko troszkę... – odpowiedział chłopak
-Hahahahahahahahahahahahahahahahaha – zaczęła się śmiać Bella – no to nieźle
zabalowaliście
-Ciszej troooocheee – jęknął Zack – proszeee
-Mamy coś dla was – powiedział Lucjusz z głupim uśmieszkiem – dostaniecie jak przyjdziecie na
obiad, który jest za – spojrzał na zegarek – 30 minut, ogarnijcie się i przyjdźcie – wyciągnął
różdżkę i pomógł Teodorowi – Ale Ty Blaise możesz tak zostać. – I dorośli wyszli z pokoju
Hermiony z cichym śmiechem.
-Dobra... Musimy się zbierać... – powiedziała Pansy po 5 minutach siedzenia w ciszy.
-Masz racje – poparł ją Draco – chodźcie – i ruszył do drzwi
-Blaise... – zaczęła Hermiona – możesz zatrzymać tą sukienkę – skończyła doprowadzając
wszystkich do chichotu.
-Ehe – odpowiedział Blaise i wyszedł
-Chyba się wkurzył...
-Oj tam przejdzie mu. – powiedział Draco – Idziemy się ogarnąć... Chodźcie – wszyscy powoli
wstali i wyszli Hermiona poszła do garderoby i wybrała taki zestaw: jasne jeansy rurki, czarną
koszulkę na ramiączkach, luźną krótką przezroczystą koszulkę i do tego czarne wysokie trampki.
Weszła do toalety i wzięła szybki prysznic, umyła włosy, które potem szybko wysuszyła zaklęciem
i związała w kucyka. Wyszła z pokoju, zeszła po schodach i zapukała do drzwi pokoju brata.
-Proszę – usłyszała po chwili, więc weszła.
-Gotowy? – zapytała zaraz po otwarciu drzwi
-Już zaraz tylko włosy uczesze – odpowiedział Draco wystawiając głowę zza drzwi od łazienki.
-Okej, to poczekam – powiedziała siadając na kanapie
-Dobra – odpowiedział wchodząc z powrotem do łazienki i czesząc szybko włosy – możemy już
iść – wyszedł z toalety ubrany w bordowe jeansy i czarną koszulkę. Wyszli z pokoju a na
korytarzu spotkali Blaise.
-Reszta już poszła? – spytał
-Nie wiemy – odpowiedziała mu Hermiona
-Sprawdzamy czy idziemy?
-Chyba sami dojdą do jadalni, co nie?
-No raczej tak... Więc idziemy – i ruszyli do jadalni, wchodząc do niej popatrzyli czy są wszyscy.
– Gdzie jest Zack i Pansy?
-Za wami – odpowiedziała Draconowi Pansy i omijając go zajęła swoje miejsce przy stole razem
z resztą.
-No skoro już wszyscy są to macie ten eliksir na kaca – machnął różdżką Severus i przed
każdym z nich pojawiła się buteleczka eliksiru – tylko jej nie wyrzucajcie jest samo napełniająca –
dodał
-Dzięki – powiedzieli wszyscy razem i szybko opróżnili buteleczki
-Skoro już jest okej to jedzmy powiedział pan domu i na stole pojawiły się różne potrawy. Po
skończeniu posiłku znów odezwał się Lucjusz – Powinniście wybrać się na pokątną, zaraz po tym
jak przyjdą wasze listy ze szkoły.
-A właśnie tato bo ja jestem z Gryffindorze... – powiedziała cicho Hermiona
-Owszem, ale zaraz po zmianie Twojego nazwiska, jeśli będziesz chciała je zmienić to
przejdziesz nową ceremonie przydziału razem z Roxanną, Arianną i Zackiem.
-Zmienię nazwisko... – rzekła nastolatka z uśmiechem – ciekawa jestem jak zareaguje zakon –
zachichotała
-Na pewno nie będzie zadowolony, bo wiązał z Tobą bardzo duże nadzieje, ale cóż życie jest
pełne niespodzianek – odpowiedział Severus – a najlepsze są te na naszą korzyść
-O tak, zgadzam się – dodał Tom z uśmiechem
-Wiecie.. chciałabym iść do mugolskiego Londynu – powiedziała Hermiona – na zakupy, basen i
do kina.
-Do czego – zapytała Bella
-Kino to takie miejsce gdzie można oglądać filmy – odpowiedziała jej
-Co to filmy?
-Filmy to takie utwory, które można oglądać i słyszeć co mówią tam aktorzy którzy w nich grają.
-No dobrze... – powiedziała Bella
-Możesz iść... Ale powinnaś zabrać ze sobą innych. – stwierdził Lucjusz – Nie powinnaś chodzić
sama.
-Dobrze – odpowiedziała – chcecie iść?
-Ja tak – powiedzieli Zack, Roxy i Arii.
-Sądzę że może być fajnie... – stwierdził Blaise
-A wy? – spytała Hermiona, Pansy i Dracona
-Ja mogę iść – odpowiedział Draco
-No... Jak wszyscy to wszyscy – dopowiedziała z uśmiechem Pansy
-To dziś możemy iść na basen i do kina, co wy na to?
-Dla mnie ok. – powiedzieli wszyscy
-Hmm... Już jest 15... to widzimy się za 30 minut na 3 piętrze bo musimy jeszcze iść do Gringotta
wymienić pieniądze.
-Ile wam będzie potrzebne? – zapytał Lucjusz
-Tak z 20 galeonów – rzuciła Hermiona – na głowę.
-To damy wam to w jednej sakiewce – stwierdził Tom – ile to będzie tych mugolskich monet?
-100 funtów na osobę – odpowiedziała mu Hermiona – myślałam też żeby skoczyć na coś do
jedzenia.
-Dobry pomysł – przytaknął Rudolf
-No to się zbieramy. – powiedział Blaise i ruszył w kierunku wyjścia razem z resztą
-Spotkamy się o 15:30 przy drzwiach dobrze? – zapytała Hermiona dorosłych
-Ok. – odpowiedział jej ojciec
-Wchodząc po schodach Hermiona powiedziała im żeby wzięli ze sobą kąpielówki, ręczniki i jeśli
chcą to świeże ubrania bo nie będą tu wracać przed kinem tylko wyślą swoje rzeczy. O
wyznaczonej godzinie wszyscy stali się na korytarzu i zeszli razem po schodach na parter gdzie
przed drzwiami czekali już ich rodzice.
-Uważajcie na siebie –poprosiła Wiktoria – macie różdżki?
-Tak mamo – odpowiedziała jej córka
-To dobrze – stwierdził Antony i podał Hermionie sakiewkę z pieniędzmi. – Te mugolskie też
będziesz tu trzymać?
-Nie – odpowiedziała rozbawiana nastolatka –w torebce mam mugolski portfel
-Ok, ruszajcie już – powiedział Arkadiusz – miłej zabawy.
-Dzięki – odpowiedzieli – powinniśmy być przed 23 – dodała Hermiona
-Dobrze – rzuciła Narcyza
-Teleportujemy się pod Gringotta. – powiedziała Arianna i zniknęła, a za nią reszta nastolatków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz