wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 8

Gdy Hermiona się obudziła poczuła na sobie coś ciężkiego, otworzyła oczy i krzyknęła:

-DRACOOOO GRUBASIE ZEJDŹ NE MNIEEEE!­ przestraszony chłopak zerwał się z niej tak

szybko, że aż się przewrócił i walnął głową w drugą część wanny i głośno jęknął, co wywołało

śmiech połączony z bólem głowy u jego siostry.

-I z czego się śmiejesz? – warknął zły i zaczął masować głowę

-Z ciebie głupolu.

-Więc przestaaań... Będę miał teraz guza, a to wcale nie śmieszne... – powiedział z obrażoną

miną. Nagle doleciały do nich jęki z innych pokoi. Wyszli z wanny, a potem z łazienki i patrzyli na

resztę. Teodor nie mógł wyciągnąć tyłka z pod sofy, Zack był bez koszulki, a Arianna leżała na

podłodze jego koszulką przykryta. Pansy i Roxanna siedziały już na oparciach sofy, Blaise

wyszedł właśnie z garderoby Hermiony i powiedział:

-Ale mnie łeb boliii... Macie coś na kaca? – wszyscy na niego spojrzeli i jak jeden mąż ryknęli

śmiechem budząc przy tym Arii. – Co? O co wam chodzi?

-Stary... hahahahahaha... co ty masz.. hahahahaha na... hahahaha sobie...?

-Hahahahahahahahaha – zwijał się ze śmiechu Draco i dopiero teraz Blaise zauważył, że jest w

krótkiej sukience w różnego koloru kwiatki.

-O k***a...

-Hahahahahahahahahahahahahahahaha – usłyszeli śmiech z wejścia – impreza musiała być

-niezła – powiedział Severus

-Sev przesuń się też chcemy zobaczyć – powiedział Rudolf wpychając go do środka

-Nie mów na mnie Sev Rudolfku – zrobił swoją groźną minę Snape

-Już się booje – zaśmiał się ironicznie mąż Belli i przeszedł dalej żeby reszta dorosłych mogła

wejść. Rozglądając się po pomieszczeniu nowo przybyli zaczęli się śmiać.

-Blaise... Sy... Córeczko mogłeś nam powiedzieć, że chcesz być dziewczynką – nabijał się z

syna John

-John to nie jest śmieszne. – powiedziała jego żona – Przecież teraz nasze nazwisko nie będzie

miało ciągu...

-Teodorze... Zaklinowałeś się? – zapytał jego ojciec z głupią miną

-Eeee... tak tylko troszkę... – odpowiedział chłopak

-Hahahahahahahahahahahahahahahahaha – zaczęła się śmiać Bella – no to nieźle

zabalowaliście

-Ciszej troooocheee – jęknął Zack – proszeee

-Mamy coś dla was – powiedział Lucjusz z głupim uśmieszkiem – dostaniecie jak przyjdziecie na

obiad, który jest za – spojrzał na zegarek – 30 minut, ogarnijcie się i przyjdźcie – wyciągnął

różdżkę i pomógł Teodorowi – Ale Ty Blaise możesz tak zostać. – I dorośli wyszli z pokoju

Hermiony z cichym śmiechem.

-Dobra... Musimy się zbierać... – powiedziała Pansy po 5 minutach siedzenia w ciszy.

-Masz racje – poparł ją Draco – chodźcie – i ruszył do drzwi

-Blaise... – zaczęła Hermiona – możesz zatrzymać tą sukienkę – skończyła doprowadzając

wszystkich do chichotu.

-Ehe – odpowiedział Blaise i wyszedł

-Chyba się wkurzył...

-Oj tam przejdzie mu. – powiedział Draco – Idziemy się ogarnąć... Chodźcie – wszyscy powoli

wstali i wyszli­ Hermiona poszła do garderoby i wybrała taki zestaw: jasne jeansy rurki, czarną

koszulkę na ramiączkach, luźną krótką przezroczystą koszulkę i do tego czarne wysokie trampki.

Weszła do toalety i wzięła szybki prysznic, umyła włosy, które potem szybko wysuszyła zaklęciem

i związała w kucyka. Wyszła z pokoju, zeszła po schodach i zapukała do drzwi pokoju brata.

-Proszę – usłyszała po chwili, więc weszła.

-Gotowy? – zapytała zaraz po otwarciu drzwi

-Już zaraz tylko włosy uczesze – odpowiedział Draco wystawiając głowę zza drzwi od łazienki.

-Okej, to poczekam – powiedziała siadając na kanapie

-Dobra – odpowiedział wchodząc z powrotem do łazienki i czesząc szybko włosy – możemy już

iść – wyszedł z toalety ubrany w bordowe jeansy i czarną koszulkę. Wyszli z pokoju a na

korytarzu spotkali Blaise.

-Reszta już poszła? – spytał

-Nie wiemy – odpowiedziała mu Hermiona

-Sprawdzamy czy idziemy?

-Chyba sami dojdą do jadalni, co nie?

-No raczej tak... Więc idziemy – i ruszyli do jadalni, wchodząc do niej popatrzyli czy są wszyscy.

– Gdzie jest Zack i Pansy?

-Za wami – odpowiedziała Draconowi Pansy i omijając go zajęła swoje miejsce przy stole razem

z resztą.

-No skoro już wszyscy są to macie ten eliksir na kaca – machnął różdżką Severus i przed

każdym z nich pojawiła się buteleczka eliksiru – tylko jej nie wyrzucajcie jest samo napełniająca –

dodał

-Dzięki – powiedzieli wszyscy razem i szybko opróżnili buteleczki

-Skoro już jest okej to jedzmy ­ powiedział pan domu i na stole pojawiły się różne potrawy. Po

skończeniu posiłku znów odezwał się Lucjusz – Powinniście wybrać się na pokątną, zaraz po tym

jak przyjdą wasze listy ze szkoły.

-A właśnie tato bo ja jestem z Gryffindorze... – powiedziała cicho Hermiona

-Owszem, ale zaraz po zmianie Twojego nazwiska, jeśli będziesz chciała je zmienić to

przejdziesz nową ceremonie przydziału razem z Roxanną, Arianną i Zackiem.

-Zmienię nazwisko... – rzekła nastolatka z uśmiechem – ciekawa jestem jak zareaguje zakon –

zachichotała

-Na pewno nie będzie zadowolony, bo wiązał z Tobą bardzo duże nadzieje, ale cóż życie jest

pełne niespodzianek – odpowiedział Severus – a najlepsze są te na naszą korzyść

-O tak, zgadzam się – dodał Tom z uśmiechem

-Wiecie.. chciałabym iść do mugolskiego Londynu – powiedziała Hermiona – na zakupy, basen i

do kina.

-Do czego – zapytała Bella

-Kino to takie miejsce gdzie można oglądać filmy – odpowiedziała jej

-Co to filmy?

-Filmy to takie utwory, które można oglądać i słyszeć co mówią tam aktorzy którzy w nich grają.

-No dobrze... – powiedziała Bella

-Możesz iść... Ale powinnaś zabrać ze sobą innych. – stwierdził Lucjusz – Nie powinnaś chodzić

sama.

-Dobrze – odpowiedziała – chcecie iść?

-Ja tak – powiedzieli Zack, Roxy i Arii.

-Sądzę że może być fajnie... – stwierdził Blaise

-A wy? – spytała Hermiona, Pansy i Dracona

-Ja mogę iść – odpowiedział Draco

-No... Jak wszyscy to wszyscy – dopowiedziała z uśmiechem Pansy

-To dziś możemy iść na basen i do kina, co wy na to?

-Dla mnie ok. – powiedzieli wszyscy

-Hmm... Już jest 15... to widzimy się za 30 minut na 3 piętrze bo musimy jeszcze iść do Gringotta

wymienić pieniądze.

-Ile wam będzie potrzebne? – zapytał Lucjusz

-Tak z 20 galeonów – rzuciła Hermiona – na głowę.

-To damy wam to w jednej sakiewce – stwierdził Tom – ile to będzie tych mugolskich monet?

-100 funtów na osobę – odpowiedziała mu Hermiona – myślałam też żeby skoczyć na coś do

jedzenia.

-Dobry pomysł – przytaknął Rudolf

-No to się zbieramy. – powiedział Blaise i ruszył w kierunku wyjścia razem z resztą

-Spotkamy się o 15:30 przy drzwiach dobrze? – zapytała Hermiona dorosłych

-Ok. – odpowiedział jej ojciec

-Wchodząc po schodach Hermiona powiedziała im żeby wzięli ze sobą kąpielówki, ręczniki i jeśli

chcą to świeże ubrania bo nie będą tu wracać przed kinem tylko wyślą swoje rzeczy. O

wyznaczonej godzinie wszyscy stali się na korytarzu i zeszli razem po schodach na parter gdzie

przed drzwiami czekali już ich rodzice.

-Uważajcie na siebie –poprosiła Wiktoria – macie różdżki?

-Tak mamo – odpowiedziała jej córka

-To dobrze – stwierdził Antony i podał Hermionie sakiewkę z pieniędzmi. – Te mugolskie też

będziesz tu trzymać?

-Nie – odpowiedziała rozbawiana nastolatka –w torebce mam mugolski portfel

-Ok, ruszajcie już – powiedział Arkadiusz – miłej zabawy.

-Dzięki – odpowiedzieli – powinniśmy być przed 23 – dodała Hermiona

-Dobrze – rzuciła Narcyza

-Teleportujemy się pod Gringotta. – powiedziała Arianna i zniknęła, a za nią reszta nastolatków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz