wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 10

Pochylili się w swoja stronę, ale tą chwile przerwał krzyk bohaterki filmu. Szybko unieśli głowy i wrócili do oglądania, po chwili Blaise pochylił się nad uchem Hermiony i szepnął
- Ciesz się, że Draco tego nie widział bo Zack miałby przesrane – uśmiechnął się dziwnie zmieszany
- Przecież nic się nie stało – powiedziała lekko dziewczyna – nie rób z tego afery. – dodała wracając do oglądania filmu. Po skończonym seansie przyjaciele wyszli z kina i ruszyli w stronę metra, tym razem obyło się bez nieprzyjemnych sytuacji.  Po przejechaniu kilku przecznic opuścili metro i ruszyli w stronę Dziurawego Kotła skąd weszli na ulicę Pokątną.
-Może pójdziemy jeszcze na lody do Floriana? – zapytał Teodor
- Taaaaaak! – krzyknąła ucieszona Arianna – Uwielbiam lody. – dodała z rozmarzoną miną – Chcę miętowo – czekoladowe z kawałkami fistaszków!
- A ja sorbet truskawkowo – dyniowy! – dołączyła się panna Snape piszcząc przy tym jak mała dziewczynka.
- Czekoladowe z kawałkami fasolek wszystkich smaków – zapowiedział czarnoskóry
- Wyobraź sobie lody czekoladowe z kawałkiem fasolki o smaku brudnych gaci albo zgniłego karalucha. Hahahahaha, Blaise ale masz smaki – nabijał się z chłopaka syn Czarnego Pana. Kiedy reszta nastolatków śmiała się z Zabiniego. – Straciatella forever!
- Pistacjowe z rodzynkami – wymruczała Pansy  – mniami!
- Pomarańczowe oblane sokiem z grejpfruta – rozmarzyła się męska część Malfoyów
- Sorbet z czereśni z kawałkami wiśni – dodała brunetka
- A może najpierw wymienimy pieniądze? – zapytał młody Nott – Chyba, że płacicie z własnych kieszeni?- dodał i wybuchnął śmiechem widząc zawiedzione miny kolegów i koleżanek.
- Kierunek bank Gringotta! – huknął Dracze, ruszając w tamtą stronę, po przejściu kilkunastu kroków wrócił się – Hermiona… daj pieniążki… - powiedział ze smutną minką – ja chce już loooodaaa. – krzyknął na co odwróciła się młoda czarownica.
-  O czym Ty myślisz w tym wieku chłopcze – powiedziała oburzona .
- Jak to o czym? – spytał zdziwiony – O lodach pomarańczowych  w soku grejpfrutowym w lodziarni pana Floriana. – dodał– A PANI o czym myśli? – zapytał z typowo malfoyowskim uśmieszkiem poruszając brwiami i  akcentują słowo „ pani” ponieważ dziewczyna jest może o dwa-trzy lata starsza.
- Ja? – spytała zażenowana czarownica – nie… o niczym – odpowiedziała i ruszyła szybko w swoją stronę.
- Nie wstydź się tak – rzucił i wybucha śmiechem – To co idziemy do banku? – zwrócił się w kierunku trzęsących się ze śmiechu dzieci śmierciożerców.
- Oczywiście chłopcze, – odpowiedziała mu Ari udając ton tamtej kobiety – a potem pójdziemy na lody. – dodała na co wszyscy ryknęli jeszcze większym śmiechem.
- Oczywiście pomarańczowe – dopowiedziała Roxy
- Nie myślcie, że chodzi o te inne, napalona młodzieży – stwierdziła Miona wyniosłym tonem niczym profesorowie.
- Jesteście na to za młodzi drodzy chłopcy – wtrąciła panna Parkinson i śmiejąc się razem z dziewczynami ruszyła w stronę banku, zostawiając prawie tarzających się po ziemi Ślizgonów i Zacka na pastwę dziwnie patrzącego  się na nich mężczyzny w fartuchu magomedyka. Po jakiś 20 minutach dziewczyny wróciły na miejsce w którym zostawiły towarzyszy, na szczęście już przestali się śmiać i razem  z nimi poszły do lodziarni. Udało im się dotrzeć w ostatniej chwili ponieważ Florian powoli zamykał, co uświadomiło im, że jest już dość późno mimo wszystko zamówili ulubione lody, przy dziwnych spojrzeniach sprzedawcy, ale któż by się nie zdziwił widząc Hermione Granger przyjaciółkę Harrego Pottera w towarzystwie czwórki Ślizgonów i ich przyjaciół. Po zapłaceniu wyszli z lodziarni aby spokojnie zjeść lody i ponabijać się z pana Fortescue.
- Patrzył się jakby ducha zobaczył – powiedziała córka Nietoperza – ciekawe jak się będą patrzeć jak się dowiedzą, że Hermiona jest  Malfoyem. – zaczęła chichotać
- Tak samo jak się dowiedzą, że Ty jesteś córką cioci Nietoperza! – odgryzła się Malfoyówna pokazując jej język – Przebierzmy się kiedyś w Hogwarcie za Batmana!
- Za kogo? – pyta nie rozumiejący Teodor
- To taka fikcyjna postać, walcząca z przestępcami na ulicach fikcyjnego miasta Gotham!
- Ale po co mamy się za niego przebierać? – dziwi się Blaise
- Bo jego kostium wygląda jak strój nietoperza! – chichocze nastolatka – Zrobimy to w hołdzie dla cioci! Klub Nietoperza!
- To jest dobre! Włączymy w to cały Slytherin – ekscytował się Draco – musimy tylko ułożyć jakąś piosenkę…
- Ale to nie dziś… - rzekł Nott – trzeba do domu wracać. – jak powiedział tak zrobili, wstali i teleportowali się do Malfoy Manor, Weszli do dworu i ruszyli do salonu, w którym siedzieli ich rodzice.
- O której to się wraca? – spytał udając zdenerwowanie Tom – Wiecie w ogóle która jest godzina?
- Eee… no nie mieliśmy za bardzo jak sprawdzić… - rzuciła zażenowana brunetka
-22 – odpowiedział Lucjusz – już się baliśmy, że zakon was porwał.
- Serio? – spytał Draco
- Weźcie nie żartujcie – dodał Zack, na co dorośli wybuchnęli śmiechem
- No to jak się bawiliście? – zapytała po chwili Aleksandra
- Fajnie! – odpowiedział jej syn – było tak zabawnie.
- Jedliśmy pizze – ekscytował się młody Riddle
- I piliśmy Coca – coś tam… - dodała uradowana panna Snape na co jej ojciec (niezauważalnie jak na postrach Gryfonów przystało) uśmiechnął się
- Oglądaliśmy film „ The Boy” – rzuciła Arianna śmiejąc się przy tym głośno
-A wtedy Zack prawie całował się z Hermioną – Blaise uśmiechął się złośliwie mówiąc to
- CO?! – krzyknął zdenerwowany Draco przy zdziwionych spojrzeniach reszty osób będących w pokoju.
- Nie prawda! – powiedzieli jednocześnie dziewczyna i chłopak
- Nie … wcale – powiedział Zabini z przesadzonym sarkazmem, w czasie kiedy Draco ruszył w stronę syna Voldemorta  mrucząc pod nosem:
- Ja Ci dam, moją małą siostrzyczkę całować, Ty mały…
- Draconie, zachowuj się! – warknął w jego stronę Lucjusz
- Ale ojcze… on chciał pocałować Hermione!
- Widziałeś to? – pyta starszy Malfoy
- No nie, ale… - nie dokończył bo przerwał mu Zack
- Stary, nic nie zaszło – powiedział i wtedy wszyscy oprócz nich i Hermiony zaczęli się śmiać
- To wcale nie jest zabawne! – powiedziała obrażonym tonem dwójka nastolatków na co już nawet Malfoyowie się zaśmiali .
- Ależ oczywiście synku – odezwała się się Katrina
- No właś… Ej.. nie synkuj mi tu teraz! – powiedział czym wywołał salwę śmiechu
-Ale jesteś spięty Zackusiu – powiedziała słodkim głosem Hermiona
- A wcale, że nie! – rzucił i uniósł głowę
- No już, już Riddle, nie fochaj się- kontynuowała  Arianna , na co chłopak od razu przybrał na twarz seksowny uśmiech zapominając iż Bellatrix też jest w pokoju i patrzy na wszystko z podniesionymi brwiami.
- Na mnie to nie działa – powiedziała pewnie dziewczyna
- Masz coś do mojej córki Zack? – spytała w tym samym czasie jej matka na co młody czarodziej od razu się wyprostował.
- Oczywiście ciociu – odpowiedział chłopak – jest moją przyjaciółką, bardzo ją lubię. – dodał delikatnie spięty.
- Powinniście iść spać – stwierdził Rudolf ratując chłopaka z opresji – już późno.
- Masz rację – potwierdziła Gabriella – my też już chcemy iść spać…
- Zmęczona już jestem… - stwierdziła Pansy – Dobranoc – wyszła z pokoju, a za nią Blaise, ciągnąc za sobą Roxy, Hermionę i Zacka chcącego uciec przed panią Lestrange.
- Dobranoc  - powiedzieli jeszcze wychodząc.
- A wy nie idziecie? – zapytał czarnoskóry John.
- Ja chce się jeszcze napić – odpowiedział Draco, wołając skrzata Kulfona – przynieś mi szklankę wody – skrzat szybko teleportował się i przyniósł Malfoyowi  wodę, w między czasie Arianna powiedziała, że chce cie wybrać za pare dni na jakies zakupy,  wraz z Pansy, Hermioną i Roxanną  bo potrzebuję nowych ubrań.
- To porozmawiaj z dziewczynami kiedy pójdziecie – odpowiedziała jej matka – a teraz chodźcie spać.
- Dobranoc – powiedzieli i wszyscy ruszyli w stronę swoich pokoi. Draco przechodząc obok apartamentu Zabiniego usłyszał dochodzący z niego dziewczęcy śmiech. Otworzył drzwi i zobaczył czarnoskórego łaskoczącego na łożku…

1 komentarz: