Obudziły ją promienie słoneczne wpadające do
pokoju przez okno. Spojrzała na zegarek. 7.50. Zahaczając wzrokiem o koperty
leżące na biurku i przypomniała sobie wszystko co zdarzyło się wczorajszej
nocy.
Musze porozmawiać z „rodzicami” zanim
przybędą Ci ludzie, umyję się, ubiorę i pójdę do nich- pomyślała nastolatka.
Poszła do łazienki , wykonała poranną
toaletę i zrobiła lekki makijaż. Popatrzyła w lustro i stwierdziła „Zmieniłam
się przez te wakacje”.
Było to prawdą zmieniła się, zaczęła się
modnie ubierać i robić lekki makijaż. Nabrała kobiecych kształtów, a jej włosy
nie były już wielka, nieustannie sterczącą szopą, a ładnymi falami, które
stojąc przed lustrem związała w luźny koński ogon. Wyszła z łazienki i schodząc
do kuchni wzięła po drodze list od ludzi, którzy mówią że są jej prawdziwymi
rodzicami
Czas na poważną rozmowę z
"rodzicami"- pomyślała Hermiona.
- Dzień Dobry Mionko- usłyszała wchodząc do kuchni od Georga
Grangera:
- Dzień Dobry – odpowiedziała dziewczyna
z markotna miną.
- Co się dzieje córciu? – spytała Jean
niska drobna brunetka o oczach w kolorze mlecznej czekolady.
- Dostałam wczoraj list, w którym pisze,
że nie jesteście moimi rodzicami. To prawda? – zapytała, a po wyrazie twarzy
ludzi, których przez 17 lat miała za rodziców, wiedziała że to jednak prawda.
- Tak, jak byłaś malutka, znaleźliśmy Cie
pod naszymi drzwiami na kocu którym
byłaś przykryta była kartka z napisem „Ma na imię Hermiona”. – powiedziała kobieta
- Dlaczego nic mi nie powiedzieliście?
Ukrywaliście przede mną prawdę? Po co? – zapytała załamana nastolatka.
- Robiliśmy to dla Twojego dobra, nie wiedzieliśmy kim są Twoi biologiczni
rodzice i baliśmy się, że jak poznasz prawdę będziesz chciała ich poznać, a oni
zażądają, żebyś znów była z nimi. To wszystko było dla Twojego dobra córeczko –
powiedział mężczyzna.
- Dla mojego dobra okłamywaliście mnie
przez całe życie!? W jeden dzień cały mój świat legł w gruzach. Dowiaduje się
przez list od obcych ludzi, że są moimi rodzicami, a ludzie za których ich
miałam okłamywali mnie przez całe życie! Czy to jest dla mnie dobre? –
wykrzyczała dziewczyna, a jej „matce” łzy spłynęły po policzkach.
- Hermionko nie krzycz… Błagam Cię… Niech
wszystko zostanie tak jak jest… Będziesz miała rodzeństwo, będziemy dalej
szczęśliwa rodziną – powiedziała zapłakana dentystka.
- Jakie rodzeństwo?! Jaką rodziną?! Wy
nie rozumiecie, że pozbawiliście mnie MOICH PRAWDZIWYCH RODZICÓW?! Mogłabym ich
poznać! Mogłabym się dowiedzieć kim jestem, może nie wyzywaliby mnie od szlam w
szkole! Ale nie wy tego nie możecie pojąć! – krzyczała
- Uspokój się dziewczyno, nie rozumiesz
co się do Ciebie mówi? Twoja matka jest w ciąży, nie można jej denerwować. –
powiedział zdenerwowany mężczyzna – Nie tak Cię wychowaliśmy. Będziemy
szczęśliwą rodziną, czy Ci się to podoba czy nie! Powinnaś być nam wdzięczna,
że Cię nie wyrzuciliśmy, albo do domu dziecka nie oddaliśmy. A nie jeszcze na
nas wrzeszczeć! Nie spotkasz się z tymi ludźmi, rozumiesz?!
- Za późno! Będą tu za – patrzy na
zegarek, który wskazuje 1158 –Dwie minuty! – krzyknęła i pobiegła do drzwi.
Podchodząc do nich usłyszała pukanie,
otworzyła i zobaczyła ich…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz