wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 1

Obudziły ją promienie słoneczne wpadające do pokoju przez okno. Spojrzała na zegarek. 7.50. Zahaczając wzrokiem o koperty leżące na biurku i przypomniała sobie wszystko co zdarzyło się wczorajszej nocy.
Musze porozmawiać z „rodzicami” zanim przybędą Ci ludzie, umyję się, ubiorę i pójdę do nich- pomyślała nastolatka.
Poszła do łazienki , wykonała poranną toaletę i zrobiła lekki makijaż. Popatrzyła w lustro i stwierdziła „Zmieniłam się przez te wakacje”.
Było to prawdą zmieniła się, zaczęła się modnie ubierać i robić lekki makijaż. Nabrała kobiecych kształtów, a jej włosy nie były już wielka, nieustannie sterczącą szopą, a ładnymi falami, które stojąc przed lustrem związała w luźny koński ogon. Wyszła z łazienki i schodząc do kuchni wzięła po drodze list od ludzi, którzy mówią że są jej prawdziwymi rodzicami
Czas na poważną rozmowę z "rodzicami"- pomyślała Hermiona.
- Dzień Dobry Mionko-  usłyszała wchodząc do kuchni od Georga Grangera:
- Dzień Dobry – odpowiedziała dziewczyna z markotna miną.
- Co się dzieje córciu? – spytała Jean niska drobna brunetka o oczach w kolorze mlecznej czekolady.
- Dostałam wczoraj list, w którym pisze, że nie jesteście moimi rodzicami. To prawda? – zapytała, a po wyrazie twarzy ludzi, których przez 17 lat miała za rodziców, wiedziała że to jednak prawda.
- Tak, jak byłaś malutka, znaleźliśmy Cie pod naszymi drzwiami  na kocu którym byłaś przykryta była kartka z napisem „Ma na imię Hermiona”. – powiedziała  kobieta
- Dlaczego nic mi nie powiedzieliście? Ukrywaliście przede mną prawdę? Po co? – zapytała załamana nastolatka.
- Robiliśmy to dla Twojego dobra,  nie wiedzieliśmy kim są Twoi biologiczni rodzice i baliśmy się, że jak poznasz prawdę będziesz chciała ich poznać, a oni zażądają, żebyś znów była z nimi. To wszystko było dla Twojego dobra córeczko – powiedział mężczyzna.
- Dla mojego dobra okłamywaliście mnie przez całe życie!? W jeden dzień cały mój świat legł w gruzach. Dowiaduje się przez list od obcych ludzi, że są moimi rodzicami, a ludzie za których ich miałam okłamywali mnie przez całe życie! Czy to jest dla mnie dobre? – wykrzyczała dziewczyna, a jej „matce” łzy spłynęły po policzkach.
- Hermionko nie krzycz… Błagam Cię… Niech wszystko zostanie tak jak jest… Będziesz miała rodzeństwo, będziemy dalej szczęśliwa rodziną – powiedziała zapłakana dentystka.
- Jakie rodzeństwo?! Jaką rodziną?! Wy nie rozumiecie, że pozbawiliście mnie MOICH PRAWDZIWYCH RODZICÓW?! Mogłabym ich poznać! Mogłabym się dowiedzieć kim jestem, może nie wyzywaliby mnie od szlam w szkole! Ale nie wy tego nie możecie pojąć! – krzyczała
- Uspokój się dziewczyno, nie rozumiesz co się do Ciebie mówi? Twoja matka jest w ciąży, nie można jej denerwować. – powiedział zdenerwowany mężczyzna – Nie tak Cię wychowaliśmy. Będziemy szczęśliwą rodziną, czy Ci się to podoba czy nie! Powinnaś być nam wdzięczna, że Cię nie wyrzuciliśmy, albo do domu dziecka nie oddaliśmy. A nie jeszcze na nas wrzeszczeć! Nie spotkasz się z tymi ludźmi, rozumiesz?!
- Za późno! Będą tu za – patrzy na zegarek, który wskazuje 1158 –Dwie minuty! – krzyknęła i pobiegła do drzwi.

Podchodząc do nich usłyszała pukanie, otworzyła i zobaczyła  ich…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz